Alicja i Sophie po długiej podróży dojechały nareszcie do domu . Były bardzo zmęczone i zmarznięte . Ręce miały jak dwie kostki lodu , z resztą tak samo jak i nogi . Poszły do swojej małej stajni i dały pić koniom . Spera , Dragon i Santino nie wypyli jednak ani kropli wody i od razu położyli się na sianie w boksach . Klacz trzeba było dać do starego zaniedbanego boksu . Wszędzie zwisały pajęczyny i pałętał się kurz . Czasem nawet można było zauważyć małe myszki , lecz Spera nie zwracała na to uwagi. Sophie postanowiła naprawić boks , lecz dopiero jutro , ponieważ była tak samo zmęczona jak jej mama i konie. W końcu obie poszły do domu , weszły do swoich pokoi i położyły się spać.
Następnego dnia Sophie wstała bardzo wcześnie rano i poszła do stajni . Konie jeszcze spały , więc nie chciała ich obudzić . Poszła po farbę , pędzel i zaczęła swoje ciche malowanie starego spruchniałego boksu. . Spera wyczuła jednak specyficzny , ochydny zpach farby. Bardzo jej się nie podobał . Od razu wstła i zaczęła głośno rżeć bdząc przy tym Santiego i Dragona. Dziewczynka skończyła malować i poszła po owies i marchewki. Konie dawno nie jadły smakoyków i normalnych posiłków. Żywiły się samą trawą i przez to bardzo wychudły. Sophie jednak zadbała , by koniom niczego nie zabrakło. Po chwili do stajni weszła Alicja i powiedziała do córki :
- Bardzo dobrze , że zajęłaś się końmi kochanie. Teraz osiodłaj Sperę , a Dragona i Santusia wyprowadź na łąke.
-Ale mamo , po co mam ją osiodłać ? Chyba nie chcesz na nią wsiąść ? - Powiedziała Sophie z wyraźnym zaniepokojeniem. -To niebezpieczne dosiadać dzikiego konia...
-Spokojnie... Dam radę , nie bój się o mnie. Poza tym będziesz mogła patrzeć jak jeżdżę. Dobrze ?
-Dobrze....-odpowiedziała dziewczynka z wielką niepewnością. Po kilku minutach Spera była gotowa do jazdy . Nie łatwo było ję osiodłać , ponieważ okropnie brykała i kopała .Sophie jednak miała do czynienia z wieloma przypadkami takich koni i świetnie sobie poradziła. Alicja pojechała na placyk , który kiedyś zrobiły razem z córką. Zaczęła się ostra jazda.Klacz okropnie brykała i nie dała się złamać. Sophie bardzo bała się o mamę. Godzinę później było już trochę spokojniej.Okazało się , że Spera jest bardzo utalentowanym koniem i ktoś wcześniej napewno na niej jeździł . Z pewnością było to bardzo dawno. Kobieta postanowiła na dzisiaj zakończyć jazdę i odprowadzić klacz na łąkę do pozostałych koni. Jednak gdy zsiadała ze Spery ona przestraszyła się wielkiego huku od strzału zbroni i stanęła dęba.....