Gdy Spohie była już blisko domu bardzo się ucieszyła, lecz bardzo niepokoiła się o Dragona. Gdy wjechała do stajni zobaczyła płaczącąw boksie Alicję. Szybko zsiadła z Santiego i podeszła do mamy :
-Mamo , co się stało ? Czy wszystko w porządku z Dragonem ?
-Tak, Howard zabrał go do siebie i powiedział, że da nam znać , gdy będzie się działo coś niepokojącego.
-To dobrze , nie martw się mamo wszystko będzie dobrze.
-Mam taką nadzieję kochanie, mam taką nadzieję ...
Robiło się już ciemno , więc gdy Sophie rozsiodłała , nakarmiła i napoiła Sperę i Santiego razem z mamą poszły do domu. Położyły się na swojej zamszowej kanapie i zasneły.
..........................................
Wczesnym rankiem zadzwoniła telefon. Dziewczynka obudziła się i tępem żółwia podeszła do telefonu. Gdy odebrała telefon i usłyszała głos doktora Howarda.
-Witaj Sophie.
-Dzień dobry Panu -odparła ożywiona Sophie.
-Ja dzwonie w sprawie Dragona.
-Tak....
- Czy mogłabyś dać do telefonu mamę ?
-Tak , oczywiście już daję. Za minutkę wracam.
Sophie sprintem pobiegła do mamy . Alicja usłyszawszy , że zadzwonił doktor, razem z córką szybko podeszła do telefonu.
-Cześć Howard. Czy wszystko w porządku z Dragusiem ? Czuje się już lepiej ?
-Wiesz...Alicjo.... -odparł z drżącym , niespokojnym głosem- Wolałbym jednak, abyście z Sophie przyjechały do mojego gabinetu.
-Ale co się stało ?! Howard ? Halo ?!
W tym momencie doktor rozłączył się. Kobieta wzięła córkę za ręke , wybiegła z nią na dwór i szybko wsiadły do samochodu. Wtedy Sophie pomyślała , że z Dragonem może nie być tak dobrze jak myślała .....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz