wtorek, 28 maja 2013
Rozdział 9...
Alicja przygotowała wszystkie rzeczy potrzebne do wyprawy. Nie miały one koni więc musiały wybrać się w pieszą wędrówkę. Miały nadzieję, że to wszystko się wyjaśni i Lucy wróci zdrowa i szczęsliwa do domu. Los jednak zaplanował , coś zupełnie innego.
..........................................................
- Fler - powiedziała Lucy - wiedz , że nie zostawię cię w potrzebie, lecz pamiętaj , że Alicja również jest moją córką.
-Wiem, ale przecież wiesz , że muszę zapłacić okup za siebie , aby mnie nie zabili.
-Synu, jak zamierzasz zapłacić tym bandytom , aż 50 tysięcy dolarów ?
-Sprzedamy Dragona i Santino. Za takie konia dostaniemy nawet 100 tysięcy - odrzekł Fler i ruszył dzikim galopem przed siebie. Jechali przez łąki, góry , lasy i wszelkie możliwe doliny , lecz jednak nie dojechali na miejsce. Lucy podejrzewała , że Fler zgubił drogę , więc miała zamiar to wykorzystać i w nocy uciec z końmi.
Gdy była już około pierwsza w nocy , Lucy postanowiła działać. Odwiązała konie od drzewa , wsiadła na Dragona i ruszyła w ciemny dziki las. Nie zajechała daleko, ale wiedziała , że nie jest sama. Nagle na swojej Drodze ujrzała Flera trzymającego w ręce ostry nóż. Nie wiedziała jakim cudem znalazł się przed nią , lecz wiedziała , że nie ma dobrych intencji.
Kobieta krzyknęła:
-Nie waż się dotknąć ani mnie , ani tych koni. Są one bardzo ważne dla mojej rodziny, ale również i dla mnie , dlatego nie zamierzam oddać ci ich za nic w świecie.
-Jeśli chcesz ze mną tak pogrywać to twoja sprawa , ale wiedz, że postąpiłaś bardzo nierozsądnie.
W tym momencie naładował pistolet i wystrzelił pocisk w kierunku Lucy.
..........................................................
- Fler - powiedziała Lucy - wiedz , że nie zostawię cię w potrzebie, lecz pamiętaj , że Alicja również jest moją córką.
-Wiem, ale przecież wiesz , że muszę zapłacić okup za siebie , aby mnie nie zabili.
-Synu, jak zamierzasz zapłacić tym bandytom , aż 50 tysięcy dolarów ?
-Sprzedamy Dragona i Santino. Za takie konia dostaniemy nawet 100 tysięcy - odrzekł Fler i ruszył dzikim galopem przed siebie. Jechali przez łąki, góry , lasy i wszelkie możliwe doliny , lecz jednak nie dojechali na miejsce. Lucy podejrzewała , że Fler zgubił drogę , więc miała zamiar to wykorzystać i w nocy uciec z końmi.
Gdy była już około pierwsza w nocy , Lucy postanowiła działać. Odwiązała konie od drzewa , wsiadła na Dragona i ruszyła w ciemny dziki las. Nie zajechała daleko, ale wiedziała , że nie jest sama. Nagle na swojej Drodze ujrzała Flera trzymającego w ręce ostry nóż. Nie wiedziała jakim cudem znalazł się przed nią , lecz wiedziała , że nie ma dobrych intencji.
Kobieta krzyknęła:
-Nie waż się dotknąć ani mnie , ani tych koni. Są one bardzo ważne dla mojej rodziny, ale również i dla mnie , dlatego nie zamierzam oddać ci ich za nic w świecie.
-Jeśli chcesz ze mną tak pogrywać to twoja sprawa , ale wiedz, że postąpiłaś bardzo nierozsądnie.
W tym momencie naładował pistolet i wystrzelił pocisk w kierunku Lucy.
poniedziałek, 27 maja 2013
Za chwilę...
Za ok 1 godzinę pojawi się nowy rozdział. Przepraszam , że tak długo czekaliście na nowy rozdział,
niedziela, 19 maja 2013
Rozdział 8...
Sophie podbiegła do mamy i zapytała:
-Mamo co ci się stało?
-To tto niemożliwe - rzekła Alicja- To nie może być prawda !
Dziewczynka wzięła kartkę z rąk matki. To co ujrzała bardzo ją zdziwiło. Na kartce było napisane tak:
Imię i nazwisko : Lucy Grace
Data urodzenia : 12.04.1955r.
Potomstwo : Alicja Grace i Fler Smith
Sophie nie rozumiała dlaczego Fler miał inne nazwisko niż jej mama. Najdziwniejsze dla niej było to , że Alicja i Fler to rodzeństwo. Dla kobiety było to straszne , że kiedyś była w związku z własnym bratem.
W sejfie leżała jeszcze jedna kartka. Alicja wyciągnęła ją i zobaczyła list. Przeczytała go nagłos , a brzmiał on tak :
Droga Alicjo!
Jeśli czytasz ten list to znaczy , że nasze życie już nigdy nie będzie takie samo. Nie wiem czy będziesz w stanie wybaczyć mi to co Ci zrobiłam. Kocham Cię tak samo mocno jak i Flera, więc nie mogłam zostawić go w potrzebie. Mam nadzieję , że kiedyś jeszcze się zobaczymy. Nie mogę powiedzieć Ci gdzie i dokąd się wybieram , lecz zawsze, gdziekolwiek będę , moja miłość do Ciebie nigdy nie wygaśnie.
Pozdrawiam i całuję,
Lucy...
Alicja rozpłakała się, ponieważ nie wiedziała czy kiedykolwiek jeszcze zobaczy się ze swoją matką. Postanowiła wybrać się wraz z Sophie w długą wyprawę poszukiwawczą. Wiedziała ona, że nie będzie to łatwe, lecz nie zamierzała odpuścić nigdy....
-Mamo co ci się stało?
-To tto niemożliwe - rzekła Alicja- To nie może być prawda !
Dziewczynka wzięła kartkę z rąk matki. To co ujrzała bardzo ją zdziwiło. Na kartce było napisane tak:
Imię i nazwisko : Lucy Grace
Data urodzenia : 12.04.1955r.
Potomstwo : Alicja Grace i Fler Smith
Sophie nie rozumiała dlaczego Fler miał inne nazwisko niż jej mama. Najdziwniejsze dla niej było to , że Alicja i Fler to rodzeństwo. Dla kobiety było to straszne , że kiedyś była w związku z własnym bratem.
W sejfie leżała jeszcze jedna kartka. Alicja wyciągnęła ją i zobaczyła list. Przeczytała go nagłos , a brzmiał on tak :
Droga Alicjo!
Jeśli czytasz ten list to znaczy , że nasze życie już nigdy nie będzie takie samo. Nie wiem czy będziesz w stanie wybaczyć mi to co Ci zrobiłam. Kocham Cię tak samo mocno jak i Flera, więc nie mogłam zostawić go w potrzebie. Mam nadzieję , że kiedyś jeszcze się zobaczymy. Nie mogę powiedzieć Ci gdzie i dokąd się wybieram , lecz zawsze, gdziekolwiek będę , moja miłość do Ciebie nigdy nie wygaśnie.
Pozdrawiam i całuję,
Lucy...
Alicja rozpłakała się, ponieważ nie wiedziała czy kiedykolwiek jeszcze zobaczy się ze swoją matką. Postanowiła wybrać się wraz z Sophie w długą wyprawę poszukiwawczą. Wiedziała ona, że nie będzie to łatwe, lecz nie zamierzała odpuścić nigdy....
czwartek, 16 maja 2013
Rozdział 7...
Sophie była bardzo przerażona. Nie wiedziała co zrobić w tej sytuacji.Szybko pobiegła do babci na górę , lecz zobaczyła ona tylko zakrwawione łóżko. Dziewczynka strasznie się wystraszyła. Zza drzwi wyszła Alicja i przytuliła wystraszoną córkę .Obie wiedziały , że stoi za tym Fler. Nagle usłyszała łomot, jakby ktoś z wielką siłą zatrzasnął drzwi.Szybko pobiegły na dół , aby sprawdzić co się dzieje. Ujrzały one Flera uciekającego na Dragonie do lasu. Trzymał on na sznurze też Santino na którym jechała Lucy.Były bardzo zdziwione tym zdarzeniem, lecz nie mogły nic zrobić. Sophie rozpłakała się na myśl że Fler mógłby coś zrobić ich koniom. Alicja podeszła do córki,złapała ją za rękę i rzekła:
-Nie martw się kochanie. Wszystko będzie dobrze.Jutro z samego rana wyruszymy na poszukiwania.
-Dobrze mamo.
-Dziwi mnie tylko jedna sprawa-powiedziała Alicja-Nie wiem dlaczego moja mama jechała na Santino bez żadnego oporu.Wyglądało to jakby chciała żeby on ją porwał.
-Wiem, to było bardzo dziwne, lecz jeszcze bardziej dziwne było to, że po ścianie spływała krew, a z szafy dochodziły dziwne odgłosy.
-Już się nie bój maleńka. Wszystko będzie dobrze. Teraz chodźmy już do domu.-mówiąc to Alicja zaprowadziła córkę do pokoju i położyła się spać koło niej.
..........................................................
Alicja obudziła się bardzo wcześnie , ponieważ dręczyło ją wczorajsze dziwne zdarzenie. Postanowiła poszperać w pokoju Lucy. Zaglądała do szafek,komody,małych szufladek , lecz nie znalazła nic , co mogło by się jej przydać. Przez przypadek zrzuciła zdjęcie na którym była wraz z mamą. Gdy podnosiła je , ujrzała klucz lecz jeszcze nie wiedziała do czego. Postanowiła poszukać jakiegoś otworu w który ten klucz mógłby się zmieścić. Nagle zauważyła malutki otwór w ścianie.Klucz pasował idealnie.Gdy przekręciła kluczyk ściana odsunęła się jak ruchome drzwi. Alicja ujrzała otwarty sejf w którym leżała koperta.Gdy ją otworzyła oniemiała.W tej samej chwili do pokoju weszła Sophie.Zobaczyła mamę , która była blada na twarzy, a w ręce trzymała dziwną starą kartkę papieru....
-Nie martw się kochanie. Wszystko będzie dobrze.Jutro z samego rana wyruszymy na poszukiwania.
-Dobrze mamo.
-Dziwi mnie tylko jedna sprawa-powiedziała Alicja-Nie wiem dlaczego moja mama jechała na Santino bez żadnego oporu.Wyglądało to jakby chciała żeby on ją porwał.
-Wiem, to było bardzo dziwne, lecz jeszcze bardziej dziwne było to, że po ścianie spływała krew, a z szafy dochodziły dziwne odgłosy.
-Już się nie bój maleńka. Wszystko będzie dobrze. Teraz chodźmy już do domu.-mówiąc to Alicja zaprowadziła córkę do pokoju i położyła się spać koło niej.
..........................................................
Alicja obudziła się bardzo wcześnie , ponieważ dręczyło ją wczorajsze dziwne zdarzenie. Postanowiła poszperać w pokoju Lucy. Zaglądała do szafek,komody,małych szufladek , lecz nie znalazła nic , co mogło by się jej przydać. Przez przypadek zrzuciła zdjęcie na którym była wraz z mamą. Gdy podnosiła je , ujrzała klucz lecz jeszcze nie wiedziała do czego. Postanowiła poszukać jakiegoś otworu w który ten klucz mógłby się zmieścić. Nagle zauważyła malutki otwór w ścianie.Klucz pasował idealnie.Gdy przekręciła kluczyk ściana odsunęła się jak ruchome drzwi. Alicja ujrzała otwarty sejf w którym leżała koperta.Gdy ją otworzyła oniemiała.W tej samej chwili do pokoju weszła Sophie.Zobaczyła mamę , która była blada na twarzy, a w ręce trzymała dziwną starą kartkę papieru....
poniedziałek, 6 maja 2013
Rozdział 6.
Alice pomyślała że nie może się załamywać . Poszła poszukać zejścia w dół wodospadu. Miała nadzieję, że pamięta tę drogę,ponieważ przychodziła tu z Sophie bardzo często. Po ok. 30 minutach doszła do celu. Ujrzała tam swoją córkę leżącą na wysepce tuż obok wodospadu. Koło niej był nieprzytomny Fler. Kobieta szybko podbiegła do Sophie z nadzieją że ją uratuje. Wtedy przybiegł Dragon i Santino. To co zrobili było naprawdę niesamowite. Pogalopowali do dziewczynki i zaczęli stukać kopytami o ziemię. Obaj stanęli dęba i zarżeli głośno. Gdy to uczynili, stało się coś bardzo dziwnego. Z drzewa zaczęły wybiegać konie wszelkiej rasy i umaszczenia. Alicja podejrzewała że pochodzą one z innego świata,do którego kiedyś zabrał ją Dragon. Zwierzęta otoczyły Sophie i schyliły się nad nią. Wtedy dziewczynka się obudziła. Było to kolejne dziwne zjawisko które spotkało Sophie. Obje szybko pogalopowały na koniach do lasu,aby schronić się przed Flerem. Dziewczynka była zaskoczona opowieścią matki o zdarzeniu nad wodospadem.. Wtedy wiedziała już, że Dragon i Santino to nie są zwyczajne konie. Nadchodził zmierzch,więc matka i córka położyły się spać.
........................................
Policjanci powiedzieli Lucy ,że po jej wnuczce wszelki ślad zaginął. Była ona tyk bardzo zmartwiona i w jednej chwili pomyślała że zostanie sama aż do śmierci. Nagle usłyszała dziwny szelest krzakach. Podeszła,aby sprawdzić co się dzieje. Zza krzaków wyłoniła się Sophie,trzymająca za rękę dorosłą piękną damę. Po chwili wybuchnęła płaczem.Lucy i Alicja przytuliły się do siebie i nie mogły powstrzymać łez. Nie widziały się bardzo długo,więc dlatego tak wzruszyły się na swój widok.Sophie była bardzo szczęśliwa,że w końcu są bezpieczne.
-Gdzie byłaś Sophie? Nic ci nie jest? Tak bardzo się o ciebie martwiłam...-mówiąc to, Lucy podeszła do wnuczki i przytuliła ją najmocniej jak mogła.
-Alicjo...jakk ty... przeżyłaś ten wypadek?
-To Dragon mnie uratował.
-Jakim cudem ? Przecież on zaginął.
-Odnalazł mnie w dniu wypadku i zabrał do magicznej krany-powiedziała Alicja.
-Nie jesteś za stara na takie bajeczki córciu?.Lucy uśmiechnęła .
-Chodźcie do domu na pewno jest wam zimno.
-Tak,tylko odstawię konie do stajni.-odrzekła Sophie.
-One są tu z wami?
-Oczywiście że tak.Stoją za krzakami i jedzą trawkę :) Przyjdę do domu gdy tylko to zrobię . -odparła dziewczynka. W tym czasie Alicja opowiedziała matce o całym zdarzeniu. Gdy Sophie przyszła do domu , była ok 20:000.Trzeba było więc umyć się i kłaść się spać.Jej mama i babcia położyły się bardzo wcześnie . Postanowiła więc że poczyta jakąś książkę.Zajęło jej to co najmniej 2 godziny. Gdy postanowiła ,że pora na sen, zrobiło jej się bardzo zimno. Drzwi szafy same się otworzyły i zaczął lecieć z nich wiatr. Potem usłyszała wielki łomot i stukanie w okno. Naprawdę się przeraziła. Nagle poczuła że jej plecy stają się mokre. Odwróciła się za siebie i zobaczyła krew spływającą po ścianie....
........................................
Policjanci powiedzieli Lucy ,że po jej wnuczce wszelki ślad zaginął. Była ona tyk bardzo zmartwiona i w jednej chwili pomyślała że zostanie sama aż do śmierci. Nagle usłyszała dziwny szelest krzakach. Podeszła,aby sprawdzić co się dzieje. Zza krzaków wyłoniła się Sophie,trzymająca za rękę dorosłą piękną damę. Po chwili wybuchnęła płaczem.Lucy i Alicja przytuliły się do siebie i nie mogły powstrzymać łez. Nie widziały się bardzo długo,więc dlatego tak wzruszyły się na swój widok.Sophie była bardzo szczęśliwa,że w końcu są bezpieczne.
-Gdzie byłaś Sophie? Nic ci nie jest? Tak bardzo się o ciebie martwiłam...-mówiąc to, Lucy podeszła do wnuczki i przytuliła ją najmocniej jak mogła.
-Alicjo...jakk ty... przeżyłaś ten wypadek?
-To Dragon mnie uratował.
-Jakim cudem ? Przecież on zaginął.
-Odnalazł mnie w dniu wypadku i zabrał do magicznej krany-powiedziała Alicja.
-Nie jesteś za stara na takie bajeczki córciu?.Lucy uśmiechnęła .
-Chodźcie do domu na pewno jest wam zimno.
-Tak,tylko odstawię konie do stajni.-odrzekła Sophie.
-One są tu z wami?
-Oczywiście że tak.Stoją za krzakami i jedzą trawkę :) Przyjdę do domu gdy tylko to zrobię . -odparła dziewczynka. W tym czasie Alicja opowiedziała matce o całym zdarzeniu. Gdy Sophie przyszła do domu , była ok 20:000.Trzeba było więc umyć się i kłaść się spać.Jej mama i babcia położyły się bardzo wcześnie . Postanowiła więc że poczyta jakąś książkę.Zajęło jej to co najmniej 2 godziny. Gdy postanowiła ,że pora na sen, zrobiło jej się bardzo zimno. Drzwi szafy same się otworzyły i zaczął lecieć z nich wiatr. Potem usłyszała wielki łomot i stukanie w okno. Naprawdę się przeraziła. Nagle poczuła że jej plecy stają się mokre. Odwróciła się za siebie i zobaczyła krew spływającą po ścianie....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)