Alice pomyślała że nie może się załamywać . Poszła poszukać zejścia w dół wodospadu. Miała nadzieję, że pamięta tę drogę,ponieważ przychodziła tu z Sophie bardzo często. Po ok. 30 minutach doszła do celu. Ujrzała tam swoją córkę leżącą na wysepce tuż obok wodospadu. Koło niej był nieprzytomny Fler. Kobieta szybko podbiegła do Sophie z nadzieją że ją uratuje. Wtedy przybiegł Dragon i Santino. To co zrobili było naprawdę niesamowite. Pogalopowali do dziewczynki i zaczęli stukać kopytami o ziemię. Obaj stanęli dęba i zarżeli głośno. Gdy to uczynili, stało się coś bardzo dziwnego. Z drzewa zaczęły wybiegać konie wszelkiej rasy i umaszczenia. Alicja podejrzewała że pochodzą one z innego świata,do którego kiedyś zabrał ją Dragon. Zwierzęta otoczyły Sophie i schyliły się nad nią. Wtedy dziewczynka się obudziła. Było to kolejne dziwne zjawisko które spotkało Sophie. Obje szybko pogalopowały na koniach do lasu,aby schronić się przed Flerem. Dziewczynka była zaskoczona opowieścią matki o zdarzeniu nad wodospadem.. Wtedy wiedziała już, że Dragon i Santino to nie są zwyczajne konie. Nadchodził zmierzch,więc matka i córka położyły się spać.
........................................
Policjanci powiedzieli Lucy ,że po jej wnuczce wszelki ślad zaginął. Była ona tyk bardzo zmartwiona i w jednej chwili pomyślała że zostanie sama aż do śmierci. Nagle usłyszała dziwny szelest krzakach. Podeszła,aby sprawdzić co się dzieje. Zza krzaków wyłoniła się Sophie,trzymająca za rękę dorosłą piękną damę. Po chwili wybuchnęła płaczem.Lucy i Alicja przytuliły się do siebie i nie mogły powstrzymać łez. Nie widziały się bardzo długo,więc dlatego tak wzruszyły się na swój widok.Sophie była bardzo szczęśliwa,że w końcu są bezpieczne.
-Gdzie byłaś Sophie? Nic ci nie jest? Tak bardzo się o ciebie martwiłam...-mówiąc to, Lucy podeszła do wnuczki i przytuliła ją najmocniej jak mogła.
-Alicjo...jakk ty... przeżyłaś ten wypadek?
-To Dragon mnie uratował.
-Jakim cudem ? Przecież on zaginął.
-Odnalazł mnie w dniu wypadku i zabrał do magicznej krany-powiedziała Alicja.
-Nie jesteś za stara na takie bajeczki córciu?.Lucy uśmiechnęła .
-Chodźcie do domu na pewno jest wam zimno.
-Tak,tylko odstawię konie do stajni.-odrzekła Sophie.
-One są tu z wami?
-Oczywiście że tak.Stoją za krzakami i jedzą trawkę :) Przyjdę do domu gdy tylko to zrobię . -odparła dziewczynka. W tym czasie Alicja opowiedziała matce o całym zdarzeniu. Gdy Sophie przyszła do domu , była ok 20:000.Trzeba było więc umyć się i kłaść się spać.Jej mama i babcia położyły się bardzo wcześnie . Postanowiła więc że poczyta jakąś książkę.Zajęło jej to co najmniej 2 godziny. Gdy postanowiła ,że pora na sen, zrobiło jej się bardzo zimno. Drzwi szafy same się otworzyły i zaczął lecieć z nich wiatr. Potem usłyszała wielki łomot i stukanie w okno. Naprawdę się przeraziła. Nagle poczuła że jej plecy stają się mokre. Odwróciła się za siebie i zobaczyła krew spływającą po ścianie....
O boże święty! Ale emocje, nie no! Ja nie mogę! Jak najszybciej wstaw siódmy rozdział!
OdpowiedzUsuń