Alicja przygotowała wszystkie rzeczy potrzebne do wyprawy. Nie miały one koni więc musiały wybrać się w pieszą wędrówkę. Miały nadzieję, że to wszystko się wyjaśni i Lucy wróci zdrowa i szczęsliwa do domu. Los jednak zaplanował , coś zupełnie innego.
..........................................................
- Fler - powiedziała Lucy - wiedz , że nie zostawię cię w potrzebie, lecz pamiętaj , że Alicja również jest moją córką.
-Wiem, ale przecież wiesz , że muszę zapłacić okup za siebie , aby mnie nie zabili.
-Synu, jak zamierzasz zapłacić tym bandytom , aż 50 tysięcy dolarów ?
-Sprzedamy Dragona i Santino. Za takie konia dostaniemy nawet 100 tysięcy - odrzekł Fler i ruszył dzikim galopem przed siebie. Jechali przez łąki, góry , lasy i wszelkie możliwe doliny , lecz jednak nie dojechali na miejsce. Lucy podejrzewała , że Fler zgubił drogę , więc miała zamiar to wykorzystać i w nocy uciec z końmi.
Gdy była już około pierwsza w nocy , Lucy postanowiła działać. Odwiązała konie od drzewa , wsiadła na Dragona i ruszyła w ciemny dziki las. Nie zajechała daleko, ale wiedziała , że nie jest sama. Nagle na swojej Drodze ujrzała Flera trzymającego w ręce ostry nóż. Nie wiedziała jakim cudem znalazł się przed nią , lecz wiedziała , że nie ma dobrych intencji.
Kobieta krzyknęła:
-Nie waż się dotknąć ani mnie , ani tych koni. Są one bardzo ważne dla mojej rodziny, ale również i dla mnie , dlatego nie zamierzam oddać ci ich za nic w świecie.
-Jeśli chcesz ze mną tak pogrywać to twoja sprawa , ale wiedz, że postąpiłaś bardzo nierozsądnie.
W tym momencie naładował pistolet i wystrzelił pocisk w kierunku Lucy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz