Santino został wciągnięty do jeziora przez cienie. Przepadł już na zawsze. Tak przynajmniej się wydawało. Sophie i Alicja patrzyły na to wszystko ze łzami w oczach ponieważ nie mogły nic zrobić. Gdy przepłynęły na drugą stronę jeziora klacz która razem z Santino przygalopowała nad jezioro, zaczęła zachowywać się bardzo niespokojnie. Rżała bardzo głośno i brykała. Nagle na jeziorze pojawiły się wielkie fale z których zaczęły wyłaniać się cienie. Razem z falami Santino wypłynął na powierzchnie i przypłynął do brzegu. Choć przybrał już swoją normalną postać , był zupełnie odmieniony. Sophie zobaczyła w jego oczach złość. Podeszła do niego , spojrzała mu prosto w ślepia i rzekła :
- Mój ukochany. Obudź w sobie prawdziwego siebie , obudź dobrego, przyjaznego i spokojnego konia którym jesteś gdzieś tam w środku.
Santino uronił łzę , lecz nic to nie znaczyło. Stanął dęba i już miał stanąć kopytami na Sophie , ale w tym momencie Dragon wyskoczył z krzaków i odepchnął konia na bok. Alicja nie wiedziała skąd jej koń wziął się w tym miejscu właśnie w tej chwili , ale była bardzo szczęśliwa , że uwolnił się od Flera. Konie zaczęły się gryźć i kopać. Po około 5 minutach walki Santino padł z sił. Dragon stanął nad nim i wraz z klaczą i oboje zaczęli tupać kopytami o ziemię. Sophie odeszła do swojego konia , któremu znów zaczęły świecić oczy. Dziewczynka przygotowywała się na najgorsze. Bardzo się zdziwiła gdy zobaczyła , że Santi znów jest sobą. Objęła go mocno za szyję i rozpłakała się ze szczęścia. W tym czasie Alicja podbiegła do Dragona i poklepała po szyi za jego mądrość i odwagę. Po chwili kobieta odezwała się do córki:
-Kochanie, co zrobimy z klaczą która się tu przybłąkała? Wygląda na zaniedbaną i porzuconą , lecz jest bardzo piękna. Ma taką piękną jasną grzywę i brązowe umaszczenie... Po prostu cudowna.
-Może ją zatrzymamy mamo? Widziałam na jej łopatce napisane słowo Spera. To chyba imię prawda?
-Tak,to imię. W języku łacińskim oznacza ono nadzieję.Co do zatrzymania jej myślę , że to jak narazie dobre rozwiązanie dopóki nie znajdziemy jej właściciela. Teraz powinnyśmy położyć się spać.
To mówiąc Alicja przywiązała wszystkie trzy konie do drzewa i wraz z Sophie poszły spać .
niedziela, 30 czerwca 2013
środa, 5 czerwca 2013
Rozdział 10...
Nagle Santino stanął dęba i ochronił Lucy przed pociskiem z pistoletu. On sam został mocno zraniony w udo i upadł na ziemię. Fler odjechał na Dragonie w głąb lasu i popędził dzikim galopem. Lucy obawiała się , że Santino może nie przeżyć z powodu bardzo mocnej rany , lecz w głębi duszy wierzyła , że da się jeszcze coś zrobić. Postanowiła zaopiekować się koniem tak długo , jak będzie to możliwe. Powoli zapadał mrok. Księżyc świecił tak jasno jak nigdy dotąd.Gwiazdy świeciły na niebie jak miliony małych diamentów. Niespodziewanie Santino wstał o własnych siłach i zaczął rżeć tak głośno , że nawet Alicja i Sophie usłyszały te odgłosy, chociaż były bardzo daleko. Ptaki zaczęły świergotać , jelenie , wilki , dzikie konie i wiele innych zwierząt zbiegły się w ciągu kilku sekund w jednym miejscu. Lucy była zaszokowana tym zdarzeniem. Nagle oczy Santino zaczęły błyszczeć w świetle księżyca . Jego grzywa i ogon zaczęły lśnić i zmieniać kolor na czystą biel. W jednym momencie stał się stał się on naprawdę najpiękniejszym koniem na świecie , ale chyba i też najbardziej magicznym. Koń podbiegł do klaczy stojącej przed nim i razem pogalopowali do jeziora Devenil. Legenda głosi , że jest to magiczne jezioro w którym mieszkają cienie.Są one straszne i bardzo niebezpieczne. Gdy upatrzą sobie ofiarę , nie ma szans na ucieczkę. Lucy próbowała dogonić konie , lecz nic z tego. Były one zbyt szybkie. Kobieta postanowiła zostać w tym samym miejscu i poczekać na Santino do rana. Postanowiła , że jeśli koń nie wróci wyruszy na poszukiwanie.
...........................................................
Alicja i Sophie były już bardzo zmęczone , więc postanowiły , że położą się spać , lecz nie stąd ni zowąd , w oddali ujrzały dwa jasne punkciki. Pomyślały , że lepiej sprawdzić co to jest. Szły one niecałą godzinę i znalazły się na drugim końcu jeziora Devenil. Sophie zobaczyła , że te świecące punkty , to dwa przepiękne konie. Jezioro było naprawdę wielkie , więc jeśli chciały by przejść je całe dookoła zajęło by im to nawet 6 godzin. Jezoro to można było nazwać nawet małym morzem.
Alicja zauważyła niedaleko łódkę w całkiem dobrym stanie , wiec postanowiła , że popłynie nią wraz córką. Postanowiły wyruszyć jak najszybciej.Gdy były już w połowie drogi , Sophie zauważyła plamkę na nozdrzach jednego z koni .Dokładnie taką samą miał i Santino. Dziewczynka wiedziała już , że coś stało się z jej koniem , coś naprawdę niezwykłego. Oczarowanie Sophie przerwało rżenie koni. Okazało się , że Santino zostaje wciągany do wody jakby przez samego siebie. Sophie zauważa jednak wielki czarny cień za koniem. Klacz próbuje uratować swego przyjaciela , lecz nie udaje jej się to. Było już za późno na jakąkolwiek pomoc.
...........................................................
Alicja i Sophie były już bardzo zmęczone , więc postanowiły , że położą się spać , lecz nie stąd ni zowąd , w oddali ujrzały dwa jasne punkciki. Pomyślały , że lepiej sprawdzić co to jest. Szły one niecałą godzinę i znalazły się na drugim końcu jeziora Devenil. Sophie zobaczyła , że te świecące punkty , to dwa przepiękne konie. Jezioro było naprawdę wielkie , więc jeśli chciały by przejść je całe dookoła zajęło by im to nawet 6 godzin. Jezoro to można było nazwać nawet małym morzem.
Alicja zauważyła niedaleko łódkę w całkiem dobrym stanie , wiec postanowiła , że popłynie nią wraz córką. Postanowiły wyruszyć jak najszybciej.Gdy były już w połowie drogi , Sophie zauważyła plamkę na nozdrzach jednego z koni .Dokładnie taką samą miał i Santino. Dziewczynka wiedziała już , że coś stało się z jej koniem , coś naprawdę niezwykłego. Oczarowanie Sophie przerwało rżenie koni. Okazało się , że Santino zostaje wciągany do wody jakby przez samego siebie. Sophie zauważa jednak wielki czarny cień za koniem. Klacz próbuje uratować swego przyjaciela , lecz nie udaje jej się to. Było już za późno na jakąkolwiek pomoc.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)