Nagle Santino stanął dęba i ochronił Lucy przed pociskiem z pistoletu. On sam został mocno zraniony w udo i upadł na ziemię. Fler odjechał na Dragonie w głąb lasu i popędził dzikim galopem. Lucy obawiała się , że Santino może nie przeżyć z powodu bardzo mocnej rany , lecz w głębi duszy wierzyła , że da się jeszcze coś zrobić. Postanowiła zaopiekować się koniem tak długo , jak będzie to możliwe. Powoli zapadał mrok. Księżyc świecił tak jasno jak nigdy dotąd.Gwiazdy świeciły na niebie jak miliony małych diamentów. Niespodziewanie Santino wstał o własnych siłach i zaczął rżeć tak głośno , że nawet Alicja i Sophie usłyszały te odgłosy, chociaż były bardzo daleko. Ptaki zaczęły świergotać , jelenie , wilki , dzikie konie i wiele innych zwierząt zbiegły się w ciągu kilku sekund w jednym miejscu. Lucy była zaszokowana tym zdarzeniem. Nagle oczy Santino zaczęły błyszczeć w świetle księżyca . Jego grzywa i ogon zaczęły lśnić i zmieniać kolor na czystą biel. W jednym momencie stał się stał się on naprawdę najpiękniejszym koniem na świecie , ale chyba i też najbardziej magicznym. Koń podbiegł do klaczy stojącej przed nim i razem pogalopowali do jeziora Devenil. Legenda głosi , że jest to magiczne jezioro w którym mieszkają cienie.Są one straszne i bardzo niebezpieczne. Gdy upatrzą sobie ofiarę , nie ma szans na ucieczkę. Lucy próbowała dogonić konie , lecz nic z tego. Były one zbyt szybkie. Kobieta postanowiła zostać w tym samym miejscu i poczekać na Santino do rana. Postanowiła , że jeśli koń nie wróci wyruszy na poszukiwanie.
...........................................................
Alicja i Sophie były już bardzo zmęczone , więc postanowiły , że położą się spać , lecz nie stąd ni zowąd , w oddali ujrzały dwa jasne punkciki. Pomyślały , że lepiej sprawdzić co to jest. Szły one niecałą godzinę i znalazły się na drugim końcu jeziora Devenil. Sophie zobaczyła , że te świecące punkty , to dwa przepiękne konie. Jezioro było naprawdę wielkie , więc jeśli chciały by przejść je całe dookoła zajęło by im to nawet 6 godzin. Jezoro to można było nazwać nawet małym morzem.
Alicja zauważyła niedaleko łódkę w całkiem dobrym stanie , wiec postanowiła , że popłynie nią wraz córką. Postanowiły wyruszyć jak najszybciej.Gdy były już w połowie drogi , Sophie zauważyła plamkę na nozdrzach jednego z koni .Dokładnie taką samą miał i Santino. Dziewczynka wiedziała już , że coś stało się z jej koniem , coś naprawdę niezwykłego. Oczarowanie Sophie przerwało rżenie koni. Okazało się , że Santino zostaje wciągany do wody jakby przez samego siebie. Sophie zauważa jednak wielki czarny cień za koniem. Klacz próbuje uratować swego przyjaciela , lecz nie udaje jej się to. Było już za późno na jakąkolwiek pomoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz