Po 10 minutach były już w gabinecie doktora .
-Howard , powiedz mi proszę, co się stało , że nie chciałeś mi tego mówić przez telefon?! -powiedziała przestraszona Alicja.
-Wiesz... nie wiedziałem jak ci to powiedzieć , ale... No cóż , nie będe przedłużał. Podałem Dragonowi środki przeciwbólowe i razem z innymi weterynarzami zdezynfekowaliśmy , zszyliśmy i dokładnie opatrzyliśmy ranę.
-I co z nim ? Wszystko dobrze ? -wtrąciła sie Sophie.
-Tak , wszystko dobrze z Dragonem. Teraz odpoczywa i jest pod stałą opieką. Nie bądź na mnie zła Alicjo. Musiałem sie z tobą trochę podroczyć-powiedział ze śmiechem Howard.
-No tak ,już zapomniałam jaki był z ciebie żartowniś w szkole-również ze śmiechem odpowiedziała kobieta.
-Jak to ? To wy się znacie ?-ze zdziwieniem spytała Sophie.
-Tak , chodziliśmy ze sobą od 1 do 8 klasy. To były czasy. Wtedy spotykaliśmy się codziennie, chodziliśmy razem do lasu, spotykaliśmy sie w naszej ulubionej kawiarence "Mirunggan"...
-Masz rację Alicjo , to były wspaniałe czasy. Może chciałybyście wpaść do mnie do domu.
-Proszę mamooo ,zgódź się.
-No dobrze w końcu nie mieliśmy ostatnio okazji normalnie porozmawiać - odparła Alicja.
- W takim razie chodźmy.
....................................................
-UUUUU Howard, ładnie się tu urządziłeś .
-No wiesz ,weterynarz , to naprawdę niezły zawód. Może chciałabyś spróbować-Zaproponował mężczyzna.
-Ja chyba wolę startować na zawodach z Dragusiem. Oboje o tym wiemy.-roześmiała sie Alicja.
-Hahaha masz rację , jesteś świetna w tym co robisz. Zawsze kochałaś konie i spełniłaś marzenie i teraz masz już nawet 2 konie.
-Ostatnio przybył do nas nowy koń. Nazywa się Spera i jest bardzo ładna- powiedziała Sophie.
- Z jakiej hodowli ? -zapytał zaciekawiony Howard.
- Yyyy no wiesz Howard.... - zawachała się chwilę Alicja - bo my ją znalazłyśmy w lesie.
-Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś ?! Przecież wiesz ,że może mieć wściekliznę lub inną groźną chorobę !
- Tak , wiem , ale chciałam z tym trochę zaczekać.
- Nie ma na co czekać Alicjo. Dobrze , spokojnie - powiedział pod nosem doktor- teraz nie będziemy się tym przejmować. W końcu przyszliśmy tu po to , aby porozmawiać. Jutro przyjadę po Sperę i dokładnie ją zbadam.
-Dziękuje ci Howard.
-Zadam ci tylko jeszcze jedno pytanie. Czy Spera ma na ciele jakieś znaki szczególne ?
- Tak ! - wykrzyknęła Sophie - na łopatce ma wypalone swoje imię.
- Takiej właśnie odpowiedzi najbardziej się obawiałem. Wasza klacz uciekła z hodowli
Salmenta Edo Sarraskia...
-Co to za hodowla - spytała dziewczynka.
- To najstraszniejsze i ostatnie miejsce do którego koń chciałby trafić. Hodowlą tą kieruje okropna bezlitosna kobieta, Samantha Black. Każe swym ludziom chodzić do lasu na polowania. Wtedy mają zadanie szukać dzikich koni i wziąć je do niewoli. Gdy już je przywiozą trenują je i stosują okropne kary. Następnie wybierają imię dla konia i wypalają je na łopatce. Również pod grzywą naznaczają konie skrótem hodowli, SES. Jeśli koń nie nadaje się do sprzedaży za grube pieniądze oddają go na rzeź do Flera Smitha . On i Samantha współpracują razem już bardzo długo i nie da się ich powstrzymać. Stąd wzięła się nazwa Salmenta Edo Sarraskia , czyli Sprzedaż albo rzeź.
-O boże, to okropne ! To dlatego Spera tak bała się wszystkiego gdy ją siodłałam.Muszę coś z tym robić ! Mój brat nie może bezkarnie zabijać tych biednych zwierząt ! - wykrzyknęła Alicja.
- Howard , my już pójdziemy. Jutro do ciebie zadzwonie. Nie zostawie tak tego , obiecuję....
Książki są piękne... Secrets of the past ...
sobota, 21 grudnia 2013
czwartek, 12 grudnia 2013
Rozdział 16...
Gdy Spohie była już blisko domu bardzo się ucieszyła, lecz bardzo niepokoiła się o Dragona. Gdy wjechała do stajni zobaczyła płaczącąw boksie Alicję. Szybko zsiadła z Santiego i podeszła do mamy :
-Mamo , co się stało ? Czy wszystko w porządku z Dragonem ?
-Tak, Howard zabrał go do siebie i powiedział, że da nam znać , gdy będzie się działo coś niepokojącego.
-To dobrze , nie martw się mamo wszystko będzie dobrze.
-Mam taką nadzieję kochanie, mam taką nadzieję ...
Robiło się już ciemno , więc gdy Sophie rozsiodłała , nakarmiła i napoiła Sperę i Santiego razem z mamą poszły do domu. Położyły się na swojej zamszowej kanapie i zasneły.
..........................................
Wczesnym rankiem zadzwoniła telefon. Dziewczynka obudziła się i tępem żółwia podeszła do telefonu. Gdy odebrała telefon i usłyszała głos doktora Howarda.
-Witaj Sophie.
-Dzień dobry Panu -odparła ożywiona Sophie.
-Ja dzwonie w sprawie Dragona.
-Tak....
- Czy mogłabyś dać do telefonu mamę ?
-Tak , oczywiście już daję. Za minutkę wracam.
Sophie sprintem pobiegła do mamy . Alicja usłyszawszy , że zadzwonił doktor, razem z córką szybko podeszła do telefonu.
-Cześć Howard. Czy wszystko w porządku z Dragusiem ? Czuje się już lepiej ?
-Wiesz...Alicjo.... -odparł z drżącym , niespokojnym głosem- Wolałbym jednak, abyście z Sophie przyjechały do mojego gabinetu.
-Ale co się stało ?! Howard ? Halo ?!
W tym momencie doktor rozłączył się. Kobieta wzięła córkę za ręke , wybiegła z nią na dwór i szybko wsiadły do samochodu. Wtedy Sophie pomyślała , że z Dragonem może nie być tak dobrze jak myślała .....
-Mamo , co się stało ? Czy wszystko w porządku z Dragonem ?
-Tak, Howard zabrał go do siebie i powiedział, że da nam znać , gdy będzie się działo coś niepokojącego.
-To dobrze , nie martw się mamo wszystko będzie dobrze.
-Mam taką nadzieję kochanie, mam taką nadzieję ...
Robiło się już ciemno , więc gdy Sophie rozsiodłała , nakarmiła i napoiła Sperę i Santiego razem z mamą poszły do domu. Położyły się na swojej zamszowej kanapie i zasneły.
..........................................
Wczesnym rankiem zadzwoniła telefon. Dziewczynka obudziła się i tępem żółwia podeszła do telefonu. Gdy odebrała telefon i usłyszała głos doktora Howarda.
-Witaj Sophie.
-Dzień dobry Panu -odparła ożywiona Sophie.
-Ja dzwonie w sprawie Dragona.
-Tak....
- Czy mogłabyś dać do telefonu mamę ?
-Tak , oczywiście już daję. Za minutkę wracam.
Sophie sprintem pobiegła do mamy . Alicja usłyszawszy , że zadzwonił doktor, razem z córką szybko podeszła do telefonu.
-Cześć Howard. Czy wszystko w porządku z Dragusiem ? Czuje się już lepiej ?
-Wiesz...Alicjo.... -odparł z drżącym , niespokojnym głosem- Wolałbym jednak, abyście z Sophie przyjechały do mojego gabinetu.
-Ale co się stało ?! Howard ? Halo ?!
W tym momencie doktor rozłączył się. Kobieta wzięła córkę za ręke , wybiegła z nią na dwór i szybko wsiadły do samochodu. Wtedy Sophie pomyślała , że z Dragonem może nie być tak dobrze jak myślała .....
środa, 20 listopada 2013
Rozdział 15...
Alicja spadła z konia. Sophie szybko wbiegła na placyk i złapała Sperę. Starała się ją uspokoić, widziała w jej oczach wielki strach i nieświadomość zaistniałej sytuacji. Gdy dziewczynce udało się uspokoić konia, szybkim krokiem podbiegła do matki. Na szczęście nikomu nie stała się krzywda. Alicja cienkim głosem rzekła do córki :
-Spokojnie, nic mi się nie stało. Takie rzeczy się zdarzają...
-Ale przecież mogłaś zginąć ! Ten koń jest dziki i niebezpieczny ! - Krzyknęła niespokojnie Sophie.
- Nie możemy obwiniać Spery oto co się stało. To przez moją nieodpowiedzialność zaistniała ta sytuacja. Teraz lepiej będzie, jak pójdziemy do stajni i posiedzimy z końmi , aby poczuły się pewniej.
........................................
Sophie pobiegła szybciej do stajni , aby sprawdzić, czy nic nie stało się koniom. Alicja szła spokojnie prowadząc Sperę tuż obok. Nie chciała , aby wystraszyła się saren biegających tu i ówdzie. Wszędzie słychać było spokojny śpiew ptaków i delikatny wiatr którego cichy szum pięknie współgrał z pieśnią ptaków. Alicja kochała chwile, które spędzać mogła tylko i wyłącznie z końmi w otoczeniu pięknej spokojnej natury. Miłą atmosferę przerwał głośny krzyk przerażonej Sophie.
-Mamo !!!Pomocy !!!
Kobieta szybko przybiegła do stajni i zobaczyła Dragona , leżącego na ziemi z raną w łopatce. Była to rana postrzałowa. Alicja była zestresowana , ale próbowała nie tracić zdrowego rozsądku.
-Sophie ! Szybko dzwoń dodoktora Howarda i powiedz mu , że to sprawa nie cierpiąca zwłoki. Opowiedz mu o tym zdarzeniu. Niech przyjedzie z trailerem. Tylko szybko!
-Już się robi mamo!
Dziewczynka wparowała do domu niczym błyskawica i szybko podbiegła do telefonu. Ze stresu kilka razy wpisała zły numer , każda chwila się liczyła , a ona wiedziała , że mama na nią liczy. W końcu wbiła właściwy numer i dodzwoniła się do doktora. Ten jednak miał w tej chwili pacjenta i powiedział , że odzwoni za godzinę. Ona nie miała jednak tyle czasu , więc postanowiła zadzwonić kolejny raz. Dr. Howard tym razem odrzuciła połączenie. Sophie wbiegła do stajni ze łzami w oczach i rzekła :
-On...on nie odbiera ! Ja tego tak nie zostawie !
To mówiąc dziewczynka weszła do boksu Santiego, wskoczyła na niego i powiedziała do matki :
- Ja napewno nie pozwolę , aby Dragonowi stała się krzywda ! Nie martw się o mnie mamo! Skoro doktor nie może przyjechać do nas, w takim razie ja przyjadę do niego! Nie zwlekając dłużej dziewczynka ruszyła galopem prosto w stronę drogi , prowadzącej do kliniki , zanim Alicja zdąrzyła powiedzieć cokolwiek.
......................................................
Sophie nareszcie dotarła do kliniki i nie zwarzając na nic weszła do pokoju doktora Howarda.
-Sophie ? Co ty tu robisz ? Przecież mówiłem ci , że nie mam czasu.
-Dragon został postrzelony!
-Kto taki ?-Wtrąciła klientka doktora.
-Koń mojej mamy ! On potrzebuje pomocy! Przepraszam panią bardzo , ale Dragon jest ważniejszy od pani różowego pudla!
Klientka obużyła się. Co prawda sama nie wyglądała lepiej , niż jej pies. Cała różowa , wyglądająca jak plastik niebieskook blondynka.
-Wybaczy pani , musimy przełożyć tę wizytę na późniejszy termin. Teraz , muszę zająć się ważniejszymi sprawami.
To mówiąc doktor przymontował trailer do samochodu i wyruszył w drogę. Za nim jechała Sophie na Santino, który był już bardzo zmęczony. Dziewczynka nie chciała go zbytnio obciążać , więc postanowiła zwolnić tępo i dać koniu chwilę odpoczynku.
CDN.
-Spokojnie, nic mi się nie stało. Takie rzeczy się zdarzają...
-Ale przecież mogłaś zginąć ! Ten koń jest dziki i niebezpieczny ! - Krzyknęła niespokojnie Sophie.
- Nie możemy obwiniać Spery oto co się stało. To przez moją nieodpowiedzialność zaistniała ta sytuacja. Teraz lepiej będzie, jak pójdziemy do stajni i posiedzimy z końmi , aby poczuły się pewniej.
........................................
Sophie pobiegła szybciej do stajni , aby sprawdzić, czy nic nie stało się koniom. Alicja szła spokojnie prowadząc Sperę tuż obok. Nie chciała , aby wystraszyła się saren biegających tu i ówdzie. Wszędzie słychać było spokojny śpiew ptaków i delikatny wiatr którego cichy szum pięknie współgrał z pieśnią ptaków. Alicja kochała chwile, które spędzać mogła tylko i wyłącznie z końmi w otoczeniu pięknej spokojnej natury. Miłą atmosferę przerwał głośny krzyk przerażonej Sophie.
-Mamo !!!Pomocy !!!
Kobieta szybko przybiegła do stajni i zobaczyła Dragona , leżącego na ziemi z raną w łopatce. Była to rana postrzałowa. Alicja była zestresowana , ale próbowała nie tracić zdrowego rozsądku.
-Sophie ! Szybko dzwoń dodoktora Howarda i powiedz mu , że to sprawa nie cierpiąca zwłoki. Opowiedz mu o tym zdarzeniu. Niech przyjedzie z trailerem. Tylko szybko!
-Już się robi mamo!
Dziewczynka wparowała do domu niczym błyskawica i szybko podbiegła do telefonu. Ze stresu kilka razy wpisała zły numer , każda chwila się liczyła , a ona wiedziała , że mama na nią liczy. W końcu wbiła właściwy numer i dodzwoniła się do doktora. Ten jednak miał w tej chwili pacjenta i powiedział , że odzwoni za godzinę. Ona nie miała jednak tyle czasu , więc postanowiła zadzwonić kolejny raz. Dr. Howard tym razem odrzuciła połączenie. Sophie wbiegła do stajni ze łzami w oczach i rzekła :
-On...on nie odbiera ! Ja tego tak nie zostawie !
To mówiąc dziewczynka weszła do boksu Santiego, wskoczyła na niego i powiedziała do matki :
- Ja napewno nie pozwolę , aby Dragonowi stała się krzywda ! Nie martw się o mnie mamo! Skoro doktor nie może przyjechać do nas, w takim razie ja przyjadę do niego! Nie zwlekając dłużej dziewczynka ruszyła galopem prosto w stronę drogi , prowadzącej do kliniki , zanim Alicja zdąrzyła powiedzieć cokolwiek.
......................................................
Sophie nareszcie dotarła do kliniki i nie zwarzając na nic weszła do pokoju doktora Howarda.
-Sophie ? Co ty tu robisz ? Przecież mówiłem ci , że nie mam czasu.
-Dragon został postrzelony!
-Kto taki ?-Wtrąciła klientka doktora.
-Koń mojej mamy ! On potrzebuje pomocy! Przepraszam panią bardzo , ale Dragon jest ważniejszy od pani różowego pudla!
Klientka obużyła się. Co prawda sama nie wyglądała lepiej , niż jej pies. Cała różowa , wyglądająca jak plastik niebieskook blondynka.
-Wybaczy pani , musimy przełożyć tę wizytę na późniejszy termin. Teraz , muszę zająć się ważniejszymi sprawami.
To mówiąc doktor przymontował trailer do samochodu i wyruszył w drogę. Za nim jechała Sophie na Santino, który był już bardzo zmęczony. Dziewczynka nie chciała go zbytnio obciążać , więc postanowiła zwolnić tępo i dać koniu chwilę odpoczynku.
CDN.
piątek, 4 października 2013
Rozdział 14...
Alicja i Sophie po długiej podróży dojechały nareszcie do domu . Były bardzo zmęczone i zmarznięte . Ręce miały jak dwie kostki lodu , z resztą tak samo jak i nogi . Poszły do swojej małej stajni i dały pić koniom . Spera , Dragon i Santino nie wypyli jednak ani kropli wody i od razu położyli się na sianie w boksach . Klacz trzeba było dać do starego zaniedbanego boksu . Wszędzie zwisały pajęczyny i pałętał się kurz . Czasem nawet można było zauważyć małe myszki , lecz Spera nie zwracała na to uwagi. Sophie postanowiła naprawić boks , lecz dopiero jutro , ponieważ była tak samo zmęczona jak jej mama i konie. W końcu obie poszły do domu , weszły do swoich pokoi i położyły się spać.
Następnego dnia Sophie wstała bardzo wcześnie rano i poszła do stajni . Konie jeszcze spały , więc nie chciała ich obudzić . Poszła po farbę , pędzel i zaczęła swoje ciche malowanie starego spruchniałego boksu. . Spera wyczuła jednak specyficzny , ochydny zpach farby. Bardzo jej się nie podobał . Od razu wstła i zaczęła głośno rżeć bdząc przy tym Santiego i Dragona. Dziewczynka skończyła malować i poszła po owies i marchewki. Konie dawno nie jadły smakoyków i normalnych posiłków. Żywiły się samą trawą i przez to bardzo wychudły. Sophie jednak zadbała , by koniom niczego nie zabrakło. Po chwili do stajni weszła Alicja i powiedziała do córki :
- Bardzo dobrze , że zajęłaś się końmi kochanie. Teraz osiodłaj Sperę , a Dragona i Santusia wyprowadź na łąke.
-Ale mamo , po co mam ją osiodłać ? Chyba nie chcesz na nią wsiąść ? - Powiedziała Sophie z wyraźnym zaniepokojeniem. -To niebezpieczne dosiadać dzikiego konia...
-Spokojnie... Dam radę , nie bój się o mnie. Poza tym będziesz mogła patrzeć jak jeżdżę. Dobrze ?
-Dobrze....-odpowiedziała dziewczynka z wielką niepewnością. Po kilku minutach Spera była gotowa do jazdy . Nie łatwo było ję osiodłać , ponieważ okropnie brykała i kopała .Sophie jednak miała do czynienia z wieloma przypadkami takich koni i świetnie sobie poradziła. Alicja pojechała na placyk , który kiedyś zrobiły razem z córką. Zaczęła się ostra jazda.Klacz okropnie brykała i nie dała się złamać. Sophie bardzo bała się o mamę. Godzinę później było już trochę spokojniej.Okazało się , że Spera jest bardzo utalentowanym koniem i ktoś wcześniej napewno na niej jeździł . Z pewnością było to bardzo dawno. Kobieta postanowiła na dzisiaj zakończyć jazdę i odprowadzić klacz na łąkę do pozostałych koni. Jednak gdy zsiadała ze Spery ona przestraszyła się wielkiego huku od strzału zbroni i stanęła dęba.....
Następnego dnia Sophie wstała bardzo wcześnie rano i poszła do stajni . Konie jeszcze spały , więc nie chciała ich obudzić . Poszła po farbę , pędzel i zaczęła swoje ciche malowanie starego spruchniałego boksu. . Spera wyczuła jednak specyficzny , ochydny zpach farby. Bardzo jej się nie podobał . Od razu wstła i zaczęła głośno rżeć bdząc przy tym Santiego i Dragona. Dziewczynka skończyła malować i poszła po owies i marchewki. Konie dawno nie jadły smakoyków i normalnych posiłków. Żywiły się samą trawą i przez to bardzo wychudły. Sophie jednak zadbała , by koniom niczego nie zabrakło. Po chwili do stajni weszła Alicja i powiedziała do córki :
- Bardzo dobrze , że zajęłaś się końmi kochanie. Teraz osiodłaj Sperę , a Dragona i Santusia wyprowadź na łąke.
-Ale mamo , po co mam ją osiodłać ? Chyba nie chcesz na nią wsiąść ? - Powiedziała Sophie z wyraźnym zaniepokojeniem. -To niebezpieczne dosiadać dzikiego konia...
-Spokojnie... Dam radę , nie bój się o mnie. Poza tym będziesz mogła patrzeć jak jeżdżę. Dobrze ?
-Dobrze....-odpowiedziała dziewczynka z wielką niepewnością. Po kilku minutach Spera była gotowa do jazdy . Nie łatwo było ję osiodłać , ponieważ okropnie brykała i kopała .Sophie jednak miała do czynienia z wieloma przypadkami takich koni i świetnie sobie poradziła. Alicja pojechała na placyk , który kiedyś zrobiły razem z córką. Zaczęła się ostra jazda.Klacz okropnie brykała i nie dała się złamać. Sophie bardzo bała się o mamę. Godzinę później było już trochę spokojniej.Okazało się , że Spera jest bardzo utalentowanym koniem i ktoś wcześniej napewno na niej jeździł . Z pewnością było to bardzo dawno. Kobieta postanowiła na dzisiaj zakończyć jazdę i odprowadzić klacz na łąkę do pozostałych koni. Jednak gdy zsiadała ze Spery ona przestraszyła się wielkiego huku od strzału zbroni i stanęła dęba.....
poniedziałek, 16 września 2013
Rozdział 13 ...
W jednym momencie Alicja znalazła sie w zupełnie innym miejscu. Kompletnie nie wiedziała dokąd iść i co zrobić. Dookoła cisza, którą momentami zakłócał śpiew ptaków. Dookoła pełno pięknych żółto , czerwono brązowych drzew . Był spokojny jesienny dzień. Kobieta nie rozumiała co się dzieję. Nagle z oddali dało sie ujżeć mały czerwony samochód, dokładnie taki sam jakim jechali Alicja i Matt (ojciec Sophie ) w dzień wypadku. Zza drzewa wyłonił sie Fler , który trzymał w ręce butlę z benzyną. Wylał ją na drogę i uciekł. Ciecz rozlewała się po całej ulicy , a samochód był coraz bliżej . Alicja chciała powstrzymać tragedię , lecz nie udało jej się to . Była zamknięta w przestrzeni czasu . Mogła sie tylko przyglądac strasznemu wypadkowi . Gdy samochód był już bardzo blisko kobieta rozpoznała , że za kierownicą siedzi jej mąż , a obok niego ona sama. W jednej chwili samochód wyślizgnął sie z jezdni , wywrócił na dach i uderzył z wielką siłą w drzewo . Wtedy Alicja zobaczyła Dragona , wyciągającego ją z samochodu. Gdy koń chciał wrócić po Matta , pojazd stanął w płomieniach . Wałach wziął kobietę na grzbiet i pogalopował do lasu. W jednej chwili bohaterka znów znalazła się nad jeziorem. Sophie zapytała się matki co się stało , a ona odparła :
-Widziałam ... widziałam to ! Nie podejrzewałam , że mógł coś takiego zrobić!
-Ale mamo , o co chodzi ?
-Fler ! To przez niego twój ojciec nie żyje ! Wylał benzynę na drogę , samochód wpadł w poślizg i ...
-Dobrze , rozumiem mamo. Nie musisz dalej mówić. -w tym momencie Sophie podeszła do matki i przytuliła ją z wielką czułością .
- Nie czas na to by sę załamywać -odparła Alicja - musimy jechać dalej .
Powiedziawszy to obie wsiadły na konie i ruszyły w drogę .
Gdy matka i córka wyjechały już poza bramę , ona zupełnie zniknęła . Na początku nie wiedziały gdzie mają jechać . Spera zaczęła sie robić nie spokojna , zapewne przez dziki , bijące sie nieopodal o pożywienie.. Jechały już na oślep ponad godzinę gdy nagle trafiły na wydeptaną ścieżkę. Alicja od razu rozpoznała tę ścieżkę .
-Zobacz Sophie , to droga do domu !
- Tak , pamiętam ją ! Zawsze jeździłam tą ścieżką gdy wybierałam się w teren.
-W takim razie jedźmy.-odpowiedziała kobieta.
............................................................................
Lucy była bardzo zmarznięta i głodna . Postanowiła samodzielnie poszukać drogi do domu. Postanowiła wejść na wielkie wzgórze z którego widać prawie całą wieś Greethen .Ponieważ Lucy była bardzo zmęczona postanowiła się zdrzemnąć. Położyła się na miękkim mchu na skraju wzgórza i usnęła . Po około godzinie poczuła , że coś szczypie ją w nogi . Bardzo się przestraszyła i chciała wstać lecz nie mogła .Zobaczyła , że jej nogi ugrzęzły w ziemi i porozły korą . Kobieta nie wiedziała co sie dzieję . Była przerażona . W kilka chwil całkowicie zamieniła sie w drzewo .Nikt i nic nie mogło jej pomóc.Było już za późno na jakąkolwik pomoc. Została uwięziona w drzewie na zawsze.
...............................................................
Gdy dziewczyny jechały w stronę domu i były już bardzo blisko nagle Alicja spadła z Dragona . Sophie szybko zeszła z konia i pobiegła do mamy .
-Mamo co się stało ?
-Miałam wizję - odpowiedziała kobieta - Coś strasznego stało sie z moją mamą. Z ostała uwięziona w drzewie. Gdy byłam mała zawsze opowiadała mi , że nadejdzie taki dzień , kiedy odejdzie ode mnie , lecz mam się nie martwić ponieważ zostanie na ziemi w innym wcieleniu .Już wiem co miała na myśli .
-Nie martw sie mamo , wszystko będzie dobrze. Nawet jeśli babci tu nie będzie , zawsze pozostanie w naszych sercach.
To mówiąc wsiadły z powrotem na konie i pojechały w stronę domu.
-Widziałam ... widziałam to ! Nie podejrzewałam , że mógł coś takiego zrobić!
-Ale mamo , o co chodzi ?
-Fler ! To przez niego twój ojciec nie żyje ! Wylał benzynę na drogę , samochód wpadł w poślizg i ...
-Dobrze , rozumiem mamo. Nie musisz dalej mówić. -w tym momencie Sophie podeszła do matki i przytuliła ją z wielką czułością .
- Nie czas na to by sę załamywać -odparła Alicja - musimy jechać dalej .
Powiedziawszy to obie wsiadły na konie i ruszyły w drogę .
Gdy matka i córka wyjechały już poza bramę , ona zupełnie zniknęła . Na początku nie wiedziały gdzie mają jechać . Spera zaczęła sie robić nie spokojna , zapewne przez dziki , bijące sie nieopodal o pożywienie.. Jechały już na oślep ponad godzinę gdy nagle trafiły na wydeptaną ścieżkę. Alicja od razu rozpoznała tę ścieżkę .
-Zobacz Sophie , to droga do domu !
- Tak , pamiętam ją ! Zawsze jeździłam tą ścieżką gdy wybierałam się w teren.
-W takim razie jedźmy.-odpowiedziała kobieta.
............................................................................
Lucy była bardzo zmarznięta i głodna . Postanowiła samodzielnie poszukać drogi do domu. Postanowiła wejść na wielkie wzgórze z którego widać prawie całą wieś Greethen .Ponieważ Lucy była bardzo zmęczona postanowiła się zdrzemnąć. Położyła się na miękkim mchu na skraju wzgórza i usnęła . Po około godzinie poczuła , że coś szczypie ją w nogi . Bardzo się przestraszyła i chciała wstać lecz nie mogła .Zobaczyła , że jej nogi ugrzęzły w ziemi i porozły korą . Kobieta nie wiedziała co sie dzieję . Była przerażona . W kilka chwil całkowicie zamieniła sie w drzewo .Nikt i nic nie mogło jej pomóc.Było już za późno na jakąkolwik pomoc. Została uwięziona w drzewie na zawsze.
...............................................................
Gdy dziewczyny jechały w stronę domu i były już bardzo blisko nagle Alicja spadła z Dragona . Sophie szybko zeszła z konia i pobiegła do mamy .
-Mamo co się stało ?
-Miałam wizję - odpowiedziała kobieta - Coś strasznego stało sie z moją mamą. Z ostała uwięziona w drzewie. Gdy byłam mała zawsze opowiadała mi , że nadejdzie taki dzień , kiedy odejdzie ode mnie , lecz mam się nie martwić ponieważ zostanie na ziemi w innym wcieleniu .Już wiem co miała na myśli .
-Nie martw sie mamo , wszystko będzie dobrze. Nawet jeśli babci tu nie będzie , zawsze pozostanie w naszych sercach.
To mówiąc wsiadły z powrotem na konie i pojechały w stronę domu.
czwartek, 29 sierpnia 2013
Rozdział 12...
Alicja obudziła się z samego rana , aby przygotować się do długiej podróży . Gdy Sophie wstała nie wiedziała co robi jej mama , więc spytała w prost:
- Mamo , chcemy gdzieś jechać czy coś ?
- Tak kochanie , wyruszamy w podróż w poszukiwaniu domu.
- Ale , przecierz Santino nie jest jeszcze gotowy , aby go dosiadać po tym wszystkim co mu się przydażyło.-Odparła Sophie.
- Wiem , dlatego dziś , Ty pojedziesz na Dragonie , a ja na... Sperze .
- A jeśli Cię zrzuci lub będzie brykać ? Co w tedy ?
- Spokojnie , Sophie , jeżdże konno od ponad 10 lat . Nic mi się nie stanie.
- No dobrze-odparła dziewczynka-to w takim razie ruszajmy w drogę.
Alicja przywiązała Santiego do siodła Spery , a w tym czasie Sophie wsiadła na Dragona. Po chwili ruszyły w drogę spokojnym stempem , poniewarz musiały przemyśleć którędy dotrą do domu.
- Może konie doprowadzą nas do domu ?-powiedziała dziewczynka-Przecież one zawsze pamiętały drogę do domu.
-Może i tak.Więc dostosujmy się do naszych końskich przyjaciół i zaufajmy im.
Po tych słowach oby dwie oddały wodze i miały nadzieję , że konie wskarzą im drogę do domu. Ku ich zdziwieniu prowadzenie przejęła Spera. Alicja i Sophie nigdy nie jechały tą drogą , lub jej nie pamiętały. Po drodze spotkały wiele dzikich zwierząt , które o dziwo ich nie atakowały . Dziewczynom wydawało się to bardzo dziwne. Chwilę później dotarły do wielkiej bramy , prowadzącej jak gdyby do nikąd. Spera , Dragon i Santino ukłonili się przed bramą , a ona błyskawicznie się otworzyła. Gdy wszyscy weszli do środka brama zniknęła , co bardzo zaskoczyło Sophie i Alicję . Wszystko było tak jasne i tak niesamowicie piękne, że oby dwie nie mogły wytrzymać z zachwytu. W końcu dojechały nad wielkie jezioro Onitron , którego zapewne wcześniej nie odkryła cywilizacja , ponieważ było tam bardzo czysto , wszędzie pełno kwiatów i różnych małych zwierząt. Konie zaczęły bawić się z powietrzem , co wydawało się bardzo dziwne. Gdy Sophie i Alicja zeszły z koni Spera zaprowadziła je nad brzeg jeziora. Klacz ukłoniła się przed kobietą i swoimi znakami przekazała jej , że ma zanurzyć ręke w wodzie . Alcja zrobiła to i w tym momeńcie ujrzała coś strasznego czego nigdy by nie podejrzewała.....
- Mamo , chcemy gdzieś jechać czy coś ?
- Tak kochanie , wyruszamy w podróż w poszukiwaniu domu.
- Ale , przecierz Santino nie jest jeszcze gotowy , aby go dosiadać po tym wszystkim co mu się przydażyło.-Odparła Sophie.
- Wiem , dlatego dziś , Ty pojedziesz na Dragonie , a ja na... Sperze .
- A jeśli Cię zrzuci lub będzie brykać ? Co w tedy ?
- Spokojnie , Sophie , jeżdże konno od ponad 10 lat . Nic mi się nie stanie.
- No dobrze-odparła dziewczynka-to w takim razie ruszajmy w drogę.
Alicja przywiązała Santiego do siodła Spery , a w tym czasie Sophie wsiadła na Dragona. Po chwili ruszyły w drogę spokojnym stempem , poniewarz musiały przemyśleć którędy dotrą do domu.
- Może konie doprowadzą nas do domu ?-powiedziała dziewczynka-Przecież one zawsze pamiętały drogę do domu.
-Może i tak.Więc dostosujmy się do naszych końskich przyjaciół i zaufajmy im.
Po tych słowach oby dwie oddały wodze i miały nadzieję , że konie wskarzą im drogę do domu. Ku ich zdziwieniu prowadzenie przejęła Spera. Alicja i Sophie nigdy nie jechały tą drogą , lub jej nie pamiętały. Po drodze spotkały wiele dzikich zwierząt , które o dziwo ich nie atakowały . Dziewczynom wydawało się to bardzo dziwne. Chwilę później dotarły do wielkiej bramy , prowadzącej jak gdyby do nikąd. Spera , Dragon i Santino ukłonili się przed bramą , a ona błyskawicznie się otworzyła. Gdy wszyscy weszli do środka brama zniknęła , co bardzo zaskoczyło Sophie i Alicję . Wszystko było tak jasne i tak niesamowicie piękne, że oby dwie nie mogły wytrzymać z zachwytu. W końcu dojechały nad wielkie jezioro Onitron , którego zapewne wcześniej nie odkryła cywilizacja , ponieważ było tam bardzo czysto , wszędzie pełno kwiatów i różnych małych zwierząt. Konie zaczęły bawić się z powietrzem , co wydawało się bardzo dziwne. Gdy Sophie i Alicja zeszły z koni Spera zaprowadziła je nad brzeg jeziora. Klacz ukłoniła się przed kobietą i swoimi znakami przekazała jej , że ma zanurzyć ręke w wodzie . Alcja zrobiła to i w tym momeńcie ujrzała coś strasznego czego nigdy by nie podejrzewała.....
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)