Po 10 minutach były już w gabinecie doktora .
-Howard , powiedz mi proszę, co się stało , że nie chciałeś mi tego mówić przez telefon?! -powiedziała przestraszona Alicja.
-Wiesz... nie wiedziałem jak ci to powiedzieć , ale... No cóż , nie będe przedłużał. Podałem Dragonowi środki przeciwbólowe i razem z innymi weterynarzami zdezynfekowaliśmy , zszyliśmy i dokładnie opatrzyliśmy ranę.
-I co z nim ? Wszystko dobrze ? -wtrąciła sie Sophie.
-Tak , wszystko dobrze z Dragonem. Teraz odpoczywa i jest pod stałą opieką. Nie bądź na mnie zła Alicjo. Musiałem sie z tobą trochę podroczyć-powiedział ze śmiechem Howard.
-No tak ,już zapomniałam jaki był z ciebie żartowniś w szkole-również ze śmiechem odpowiedziała kobieta.
-Jak to ? To wy się znacie ?-ze zdziwieniem spytała Sophie.
-Tak , chodziliśmy ze sobą od 1 do 8 klasy. To były czasy. Wtedy spotykaliśmy się codziennie, chodziliśmy razem do lasu, spotykaliśmy sie w naszej ulubionej kawiarence "Mirunggan"...
-Masz rację Alicjo , to były wspaniałe czasy. Może chciałybyście wpaść do mnie do domu.
-Proszę mamooo ,zgódź się.
-No dobrze w końcu nie mieliśmy ostatnio okazji normalnie porozmawiać - odparła Alicja.
- W takim razie chodźmy.
....................................................
-UUUUU Howard, ładnie się tu urządziłeś .
-No wiesz ,weterynarz , to naprawdę niezły zawód. Może chciałabyś spróbować-Zaproponował mężczyzna.
-Ja chyba wolę startować na zawodach z Dragusiem. Oboje o tym wiemy.-roześmiała sie Alicja.
-Hahaha masz rację , jesteś świetna w tym co robisz. Zawsze kochałaś konie i spełniłaś marzenie i teraz masz już nawet 2 konie.
-Ostatnio przybył do nas nowy koń. Nazywa się Spera i jest bardzo ładna- powiedziała Sophie.
- Z jakiej hodowli ? -zapytał zaciekawiony Howard.
- Yyyy no wiesz Howard.... - zawachała się chwilę Alicja - bo my ją znalazłyśmy w lesie.
-Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś ?! Przecież wiesz ,że może mieć wściekliznę lub inną groźną chorobę !
- Tak , wiem , ale chciałam z tym trochę zaczekać.
- Nie ma na co czekać Alicjo. Dobrze , spokojnie - powiedział pod nosem doktor- teraz nie będziemy się tym przejmować. W końcu przyszliśmy tu po to , aby porozmawiać. Jutro przyjadę po Sperę i dokładnie ją zbadam.
-Dziękuje ci Howard.
-Zadam ci tylko jeszcze jedno pytanie. Czy Spera ma na ciele jakieś znaki szczególne ?
- Tak ! - wykrzyknęła Sophie - na łopatce ma wypalone swoje imię.
- Takiej właśnie odpowiedzi najbardziej się obawiałem. Wasza klacz uciekła z hodowli
Salmenta Edo Sarraskia...
-Co to za hodowla - spytała dziewczynka.
- To najstraszniejsze i ostatnie miejsce do którego koń chciałby trafić. Hodowlą tą kieruje okropna bezlitosna kobieta, Samantha Black. Każe swym ludziom chodzić do lasu na polowania. Wtedy mają zadanie szukać dzikich koni i wziąć je do niewoli. Gdy już je przywiozą trenują je i stosują okropne kary. Następnie wybierają imię dla konia i wypalają je na łopatce. Również pod grzywą naznaczają konie skrótem hodowli, SES. Jeśli koń nie nadaje się do sprzedaży za grube pieniądze oddają go na rzeź do Flera Smitha . On i Samantha współpracują razem już bardzo długo i nie da się ich powstrzymać. Stąd wzięła się nazwa Salmenta Edo Sarraskia , czyli Sprzedaż albo rzeź.
-O boże, to okropne ! To dlatego Spera tak bała się wszystkiego gdy ją siodłałam.Muszę coś z tym robić ! Mój brat nie może bezkarnie zabijać tych biednych zwierząt ! - wykrzyknęła Alicja.
- Howard , my już pójdziemy. Jutro do ciebie zadzwonie. Nie zostawie tak tego , obiecuję....
sobota, 21 grudnia 2013
czwartek, 12 grudnia 2013
Rozdział 16...
Gdy Spohie była już blisko domu bardzo się ucieszyła, lecz bardzo niepokoiła się o Dragona. Gdy wjechała do stajni zobaczyła płaczącąw boksie Alicję. Szybko zsiadła z Santiego i podeszła do mamy :
-Mamo , co się stało ? Czy wszystko w porządku z Dragonem ?
-Tak, Howard zabrał go do siebie i powiedział, że da nam znać , gdy będzie się działo coś niepokojącego.
-To dobrze , nie martw się mamo wszystko będzie dobrze.
-Mam taką nadzieję kochanie, mam taką nadzieję ...
Robiło się już ciemno , więc gdy Sophie rozsiodłała , nakarmiła i napoiła Sperę i Santiego razem z mamą poszły do domu. Położyły się na swojej zamszowej kanapie i zasneły.
..........................................
Wczesnym rankiem zadzwoniła telefon. Dziewczynka obudziła się i tępem żółwia podeszła do telefonu. Gdy odebrała telefon i usłyszała głos doktora Howarda.
-Witaj Sophie.
-Dzień dobry Panu -odparła ożywiona Sophie.
-Ja dzwonie w sprawie Dragona.
-Tak....
- Czy mogłabyś dać do telefonu mamę ?
-Tak , oczywiście już daję. Za minutkę wracam.
Sophie sprintem pobiegła do mamy . Alicja usłyszawszy , że zadzwonił doktor, razem z córką szybko podeszła do telefonu.
-Cześć Howard. Czy wszystko w porządku z Dragusiem ? Czuje się już lepiej ?
-Wiesz...Alicjo.... -odparł z drżącym , niespokojnym głosem- Wolałbym jednak, abyście z Sophie przyjechały do mojego gabinetu.
-Ale co się stało ?! Howard ? Halo ?!
W tym momencie doktor rozłączył się. Kobieta wzięła córkę za ręke , wybiegła z nią na dwór i szybko wsiadły do samochodu. Wtedy Sophie pomyślała , że z Dragonem może nie być tak dobrze jak myślała .....
-Mamo , co się stało ? Czy wszystko w porządku z Dragonem ?
-Tak, Howard zabrał go do siebie i powiedział, że da nam znać , gdy będzie się działo coś niepokojącego.
-To dobrze , nie martw się mamo wszystko będzie dobrze.
-Mam taką nadzieję kochanie, mam taką nadzieję ...
Robiło się już ciemno , więc gdy Sophie rozsiodłała , nakarmiła i napoiła Sperę i Santiego razem z mamą poszły do domu. Położyły się na swojej zamszowej kanapie i zasneły.
..........................................
Wczesnym rankiem zadzwoniła telefon. Dziewczynka obudziła się i tępem żółwia podeszła do telefonu. Gdy odebrała telefon i usłyszała głos doktora Howarda.
-Witaj Sophie.
-Dzień dobry Panu -odparła ożywiona Sophie.
-Ja dzwonie w sprawie Dragona.
-Tak....
- Czy mogłabyś dać do telefonu mamę ?
-Tak , oczywiście już daję. Za minutkę wracam.
Sophie sprintem pobiegła do mamy . Alicja usłyszawszy , że zadzwonił doktor, razem z córką szybko podeszła do telefonu.
-Cześć Howard. Czy wszystko w porządku z Dragusiem ? Czuje się już lepiej ?
-Wiesz...Alicjo.... -odparł z drżącym , niespokojnym głosem- Wolałbym jednak, abyście z Sophie przyjechały do mojego gabinetu.
-Ale co się stało ?! Howard ? Halo ?!
W tym momencie doktor rozłączył się. Kobieta wzięła córkę za ręke , wybiegła z nią na dwór i szybko wsiadły do samochodu. Wtedy Sophie pomyślała , że z Dragonem może nie być tak dobrze jak myślała .....
środa, 20 listopada 2013
Rozdział 15...
Alicja spadła z konia. Sophie szybko wbiegła na placyk i złapała Sperę. Starała się ją uspokoić, widziała w jej oczach wielki strach i nieświadomość zaistniałej sytuacji. Gdy dziewczynce udało się uspokoić konia, szybkim krokiem podbiegła do matki. Na szczęście nikomu nie stała się krzywda. Alicja cienkim głosem rzekła do córki :
-Spokojnie, nic mi się nie stało. Takie rzeczy się zdarzają...
-Ale przecież mogłaś zginąć ! Ten koń jest dziki i niebezpieczny ! - Krzyknęła niespokojnie Sophie.
- Nie możemy obwiniać Spery oto co się stało. To przez moją nieodpowiedzialność zaistniała ta sytuacja. Teraz lepiej będzie, jak pójdziemy do stajni i posiedzimy z końmi , aby poczuły się pewniej.
........................................
Sophie pobiegła szybciej do stajni , aby sprawdzić, czy nic nie stało się koniom. Alicja szła spokojnie prowadząc Sperę tuż obok. Nie chciała , aby wystraszyła się saren biegających tu i ówdzie. Wszędzie słychać było spokojny śpiew ptaków i delikatny wiatr którego cichy szum pięknie współgrał z pieśnią ptaków. Alicja kochała chwile, które spędzać mogła tylko i wyłącznie z końmi w otoczeniu pięknej spokojnej natury. Miłą atmosferę przerwał głośny krzyk przerażonej Sophie.
-Mamo !!!Pomocy !!!
Kobieta szybko przybiegła do stajni i zobaczyła Dragona , leżącego na ziemi z raną w łopatce. Była to rana postrzałowa. Alicja była zestresowana , ale próbowała nie tracić zdrowego rozsądku.
-Sophie ! Szybko dzwoń dodoktora Howarda i powiedz mu , że to sprawa nie cierpiąca zwłoki. Opowiedz mu o tym zdarzeniu. Niech przyjedzie z trailerem. Tylko szybko!
-Już się robi mamo!
Dziewczynka wparowała do domu niczym błyskawica i szybko podbiegła do telefonu. Ze stresu kilka razy wpisała zły numer , każda chwila się liczyła , a ona wiedziała , że mama na nią liczy. W końcu wbiła właściwy numer i dodzwoniła się do doktora. Ten jednak miał w tej chwili pacjenta i powiedział , że odzwoni za godzinę. Ona nie miała jednak tyle czasu , więc postanowiła zadzwonić kolejny raz. Dr. Howard tym razem odrzuciła połączenie. Sophie wbiegła do stajni ze łzami w oczach i rzekła :
-On...on nie odbiera ! Ja tego tak nie zostawie !
To mówiąc dziewczynka weszła do boksu Santiego, wskoczyła na niego i powiedziała do matki :
- Ja napewno nie pozwolę , aby Dragonowi stała się krzywda ! Nie martw się o mnie mamo! Skoro doktor nie może przyjechać do nas, w takim razie ja przyjadę do niego! Nie zwlekając dłużej dziewczynka ruszyła galopem prosto w stronę drogi , prowadzącej do kliniki , zanim Alicja zdąrzyła powiedzieć cokolwiek.
......................................................
Sophie nareszcie dotarła do kliniki i nie zwarzając na nic weszła do pokoju doktora Howarda.
-Sophie ? Co ty tu robisz ? Przecież mówiłem ci , że nie mam czasu.
-Dragon został postrzelony!
-Kto taki ?-Wtrąciła klientka doktora.
-Koń mojej mamy ! On potrzebuje pomocy! Przepraszam panią bardzo , ale Dragon jest ważniejszy od pani różowego pudla!
Klientka obużyła się. Co prawda sama nie wyglądała lepiej , niż jej pies. Cała różowa , wyglądająca jak plastik niebieskook blondynka.
-Wybaczy pani , musimy przełożyć tę wizytę na późniejszy termin. Teraz , muszę zająć się ważniejszymi sprawami.
To mówiąc doktor przymontował trailer do samochodu i wyruszył w drogę. Za nim jechała Sophie na Santino, który był już bardzo zmęczony. Dziewczynka nie chciała go zbytnio obciążać , więc postanowiła zwolnić tępo i dać koniu chwilę odpoczynku.
CDN.
-Spokojnie, nic mi się nie stało. Takie rzeczy się zdarzają...
-Ale przecież mogłaś zginąć ! Ten koń jest dziki i niebezpieczny ! - Krzyknęła niespokojnie Sophie.
- Nie możemy obwiniać Spery oto co się stało. To przez moją nieodpowiedzialność zaistniała ta sytuacja. Teraz lepiej będzie, jak pójdziemy do stajni i posiedzimy z końmi , aby poczuły się pewniej.
........................................
Sophie pobiegła szybciej do stajni , aby sprawdzić, czy nic nie stało się koniom. Alicja szła spokojnie prowadząc Sperę tuż obok. Nie chciała , aby wystraszyła się saren biegających tu i ówdzie. Wszędzie słychać było spokojny śpiew ptaków i delikatny wiatr którego cichy szum pięknie współgrał z pieśnią ptaków. Alicja kochała chwile, które spędzać mogła tylko i wyłącznie z końmi w otoczeniu pięknej spokojnej natury. Miłą atmosferę przerwał głośny krzyk przerażonej Sophie.
-Mamo !!!Pomocy !!!
Kobieta szybko przybiegła do stajni i zobaczyła Dragona , leżącego na ziemi z raną w łopatce. Była to rana postrzałowa. Alicja była zestresowana , ale próbowała nie tracić zdrowego rozsądku.
-Sophie ! Szybko dzwoń dodoktora Howarda i powiedz mu , że to sprawa nie cierpiąca zwłoki. Opowiedz mu o tym zdarzeniu. Niech przyjedzie z trailerem. Tylko szybko!
-Już się robi mamo!
Dziewczynka wparowała do domu niczym błyskawica i szybko podbiegła do telefonu. Ze stresu kilka razy wpisała zły numer , każda chwila się liczyła , a ona wiedziała , że mama na nią liczy. W końcu wbiła właściwy numer i dodzwoniła się do doktora. Ten jednak miał w tej chwili pacjenta i powiedział , że odzwoni za godzinę. Ona nie miała jednak tyle czasu , więc postanowiła zadzwonić kolejny raz. Dr. Howard tym razem odrzuciła połączenie. Sophie wbiegła do stajni ze łzami w oczach i rzekła :
-On...on nie odbiera ! Ja tego tak nie zostawie !
To mówiąc dziewczynka weszła do boksu Santiego, wskoczyła na niego i powiedziała do matki :
- Ja napewno nie pozwolę , aby Dragonowi stała się krzywda ! Nie martw się o mnie mamo! Skoro doktor nie może przyjechać do nas, w takim razie ja przyjadę do niego! Nie zwlekając dłużej dziewczynka ruszyła galopem prosto w stronę drogi , prowadzącej do kliniki , zanim Alicja zdąrzyła powiedzieć cokolwiek.
......................................................
Sophie nareszcie dotarła do kliniki i nie zwarzając na nic weszła do pokoju doktora Howarda.
-Sophie ? Co ty tu robisz ? Przecież mówiłem ci , że nie mam czasu.
-Dragon został postrzelony!
-Kto taki ?-Wtrąciła klientka doktora.
-Koń mojej mamy ! On potrzebuje pomocy! Przepraszam panią bardzo , ale Dragon jest ważniejszy od pani różowego pudla!
Klientka obużyła się. Co prawda sama nie wyglądała lepiej , niż jej pies. Cała różowa , wyglądająca jak plastik niebieskook blondynka.
-Wybaczy pani , musimy przełożyć tę wizytę na późniejszy termin. Teraz , muszę zająć się ważniejszymi sprawami.
To mówiąc doktor przymontował trailer do samochodu i wyruszył w drogę. Za nim jechała Sophie na Santino, który był już bardzo zmęczony. Dziewczynka nie chciała go zbytnio obciążać , więc postanowiła zwolnić tępo i dać koniu chwilę odpoczynku.
CDN.
piątek, 4 października 2013
Rozdział 14...
Alicja i Sophie po długiej podróży dojechały nareszcie do domu . Były bardzo zmęczone i zmarznięte . Ręce miały jak dwie kostki lodu , z resztą tak samo jak i nogi . Poszły do swojej małej stajni i dały pić koniom . Spera , Dragon i Santino nie wypyli jednak ani kropli wody i od razu położyli się na sianie w boksach . Klacz trzeba było dać do starego zaniedbanego boksu . Wszędzie zwisały pajęczyny i pałętał się kurz . Czasem nawet można było zauważyć małe myszki , lecz Spera nie zwracała na to uwagi. Sophie postanowiła naprawić boks , lecz dopiero jutro , ponieważ była tak samo zmęczona jak jej mama i konie. W końcu obie poszły do domu , weszły do swoich pokoi i położyły się spać.
Następnego dnia Sophie wstała bardzo wcześnie rano i poszła do stajni . Konie jeszcze spały , więc nie chciała ich obudzić . Poszła po farbę , pędzel i zaczęła swoje ciche malowanie starego spruchniałego boksu. . Spera wyczuła jednak specyficzny , ochydny zpach farby. Bardzo jej się nie podobał . Od razu wstła i zaczęła głośno rżeć bdząc przy tym Santiego i Dragona. Dziewczynka skończyła malować i poszła po owies i marchewki. Konie dawno nie jadły smakoyków i normalnych posiłków. Żywiły się samą trawą i przez to bardzo wychudły. Sophie jednak zadbała , by koniom niczego nie zabrakło. Po chwili do stajni weszła Alicja i powiedziała do córki :
- Bardzo dobrze , że zajęłaś się końmi kochanie. Teraz osiodłaj Sperę , a Dragona i Santusia wyprowadź na łąke.
-Ale mamo , po co mam ją osiodłać ? Chyba nie chcesz na nią wsiąść ? - Powiedziała Sophie z wyraźnym zaniepokojeniem. -To niebezpieczne dosiadać dzikiego konia...
-Spokojnie... Dam radę , nie bój się o mnie. Poza tym będziesz mogła patrzeć jak jeżdżę. Dobrze ?
-Dobrze....-odpowiedziała dziewczynka z wielką niepewnością. Po kilku minutach Spera była gotowa do jazdy . Nie łatwo było ję osiodłać , ponieważ okropnie brykała i kopała .Sophie jednak miała do czynienia z wieloma przypadkami takich koni i świetnie sobie poradziła. Alicja pojechała na placyk , który kiedyś zrobiły razem z córką. Zaczęła się ostra jazda.Klacz okropnie brykała i nie dała się złamać. Sophie bardzo bała się o mamę. Godzinę później było już trochę spokojniej.Okazało się , że Spera jest bardzo utalentowanym koniem i ktoś wcześniej napewno na niej jeździł . Z pewnością było to bardzo dawno. Kobieta postanowiła na dzisiaj zakończyć jazdę i odprowadzić klacz na łąkę do pozostałych koni. Jednak gdy zsiadała ze Spery ona przestraszyła się wielkiego huku od strzału zbroni i stanęła dęba.....
Następnego dnia Sophie wstała bardzo wcześnie rano i poszła do stajni . Konie jeszcze spały , więc nie chciała ich obudzić . Poszła po farbę , pędzel i zaczęła swoje ciche malowanie starego spruchniałego boksu. . Spera wyczuła jednak specyficzny , ochydny zpach farby. Bardzo jej się nie podobał . Od razu wstła i zaczęła głośno rżeć bdząc przy tym Santiego i Dragona. Dziewczynka skończyła malować i poszła po owies i marchewki. Konie dawno nie jadły smakoyków i normalnych posiłków. Żywiły się samą trawą i przez to bardzo wychudły. Sophie jednak zadbała , by koniom niczego nie zabrakło. Po chwili do stajni weszła Alicja i powiedziała do córki :
- Bardzo dobrze , że zajęłaś się końmi kochanie. Teraz osiodłaj Sperę , a Dragona i Santusia wyprowadź na łąke.
-Ale mamo , po co mam ją osiodłać ? Chyba nie chcesz na nią wsiąść ? - Powiedziała Sophie z wyraźnym zaniepokojeniem. -To niebezpieczne dosiadać dzikiego konia...
-Spokojnie... Dam radę , nie bój się o mnie. Poza tym będziesz mogła patrzeć jak jeżdżę. Dobrze ?
-Dobrze....-odpowiedziała dziewczynka z wielką niepewnością. Po kilku minutach Spera była gotowa do jazdy . Nie łatwo było ję osiodłać , ponieważ okropnie brykała i kopała .Sophie jednak miała do czynienia z wieloma przypadkami takich koni i świetnie sobie poradziła. Alicja pojechała na placyk , który kiedyś zrobiły razem z córką. Zaczęła się ostra jazda.Klacz okropnie brykała i nie dała się złamać. Sophie bardzo bała się o mamę. Godzinę później było już trochę spokojniej.Okazało się , że Spera jest bardzo utalentowanym koniem i ktoś wcześniej napewno na niej jeździł . Z pewnością było to bardzo dawno. Kobieta postanowiła na dzisiaj zakończyć jazdę i odprowadzić klacz na łąkę do pozostałych koni. Jednak gdy zsiadała ze Spery ona przestraszyła się wielkiego huku od strzału zbroni i stanęła dęba.....
poniedziałek, 16 września 2013
Rozdział 13 ...
W jednym momencie Alicja znalazła sie w zupełnie innym miejscu. Kompletnie nie wiedziała dokąd iść i co zrobić. Dookoła cisza, którą momentami zakłócał śpiew ptaków. Dookoła pełno pięknych żółto , czerwono brązowych drzew . Był spokojny jesienny dzień. Kobieta nie rozumiała co się dzieję. Nagle z oddali dało sie ujżeć mały czerwony samochód, dokładnie taki sam jakim jechali Alicja i Matt (ojciec Sophie ) w dzień wypadku. Zza drzewa wyłonił sie Fler , który trzymał w ręce butlę z benzyną. Wylał ją na drogę i uciekł. Ciecz rozlewała się po całej ulicy , a samochód był coraz bliżej . Alicja chciała powstrzymać tragedię , lecz nie udało jej się to . Była zamknięta w przestrzeni czasu . Mogła sie tylko przyglądac strasznemu wypadkowi . Gdy samochód był już bardzo blisko kobieta rozpoznała , że za kierownicą siedzi jej mąż , a obok niego ona sama. W jednej chwili samochód wyślizgnął sie z jezdni , wywrócił na dach i uderzył z wielką siłą w drzewo . Wtedy Alicja zobaczyła Dragona , wyciągającego ją z samochodu. Gdy koń chciał wrócić po Matta , pojazd stanął w płomieniach . Wałach wziął kobietę na grzbiet i pogalopował do lasu. W jednej chwili bohaterka znów znalazła się nad jeziorem. Sophie zapytała się matki co się stało , a ona odparła :
-Widziałam ... widziałam to ! Nie podejrzewałam , że mógł coś takiego zrobić!
-Ale mamo , o co chodzi ?
-Fler ! To przez niego twój ojciec nie żyje ! Wylał benzynę na drogę , samochód wpadł w poślizg i ...
-Dobrze , rozumiem mamo. Nie musisz dalej mówić. -w tym momencie Sophie podeszła do matki i przytuliła ją z wielką czułością .
- Nie czas na to by sę załamywać -odparła Alicja - musimy jechać dalej .
Powiedziawszy to obie wsiadły na konie i ruszyły w drogę .
Gdy matka i córka wyjechały już poza bramę , ona zupełnie zniknęła . Na początku nie wiedziały gdzie mają jechać . Spera zaczęła sie robić nie spokojna , zapewne przez dziki , bijące sie nieopodal o pożywienie.. Jechały już na oślep ponad godzinę gdy nagle trafiły na wydeptaną ścieżkę. Alicja od razu rozpoznała tę ścieżkę .
-Zobacz Sophie , to droga do domu !
- Tak , pamiętam ją ! Zawsze jeździłam tą ścieżką gdy wybierałam się w teren.
-W takim razie jedźmy.-odpowiedziała kobieta.
............................................................................
Lucy była bardzo zmarznięta i głodna . Postanowiła samodzielnie poszukać drogi do domu. Postanowiła wejść na wielkie wzgórze z którego widać prawie całą wieś Greethen .Ponieważ Lucy była bardzo zmęczona postanowiła się zdrzemnąć. Położyła się na miękkim mchu na skraju wzgórza i usnęła . Po około godzinie poczuła , że coś szczypie ją w nogi . Bardzo się przestraszyła i chciała wstać lecz nie mogła .Zobaczyła , że jej nogi ugrzęzły w ziemi i porozły korą . Kobieta nie wiedziała co sie dzieję . Była przerażona . W kilka chwil całkowicie zamieniła sie w drzewo .Nikt i nic nie mogło jej pomóc.Było już za późno na jakąkolwik pomoc. Została uwięziona w drzewie na zawsze.
...............................................................
Gdy dziewczyny jechały w stronę domu i były już bardzo blisko nagle Alicja spadła z Dragona . Sophie szybko zeszła z konia i pobiegła do mamy .
-Mamo co się stało ?
-Miałam wizję - odpowiedziała kobieta - Coś strasznego stało sie z moją mamą. Z ostała uwięziona w drzewie. Gdy byłam mała zawsze opowiadała mi , że nadejdzie taki dzień , kiedy odejdzie ode mnie , lecz mam się nie martwić ponieważ zostanie na ziemi w innym wcieleniu .Już wiem co miała na myśli .
-Nie martw sie mamo , wszystko będzie dobrze. Nawet jeśli babci tu nie będzie , zawsze pozostanie w naszych sercach.
To mówiąc wsiadły z powrotem na konie i pojechały w stronę domu.
-Widziałam ... widziałam to ! Nie podejrzewałam , że mógł coś takiego zrobić!
-Ale mamo , o co chodzi ?
-Fler ! To przez niego twój ojciec nie żyje ! Wylał benzynę na drogę , samochód wpadł w poślizg i ...
-Dobrze , rozumiem mamo. Nie musisz dalej mówić. -w tym momencie Sophie podeszła do matki i przytuliła ją z wielką czułością .
- Nie czas na to by sę załamywać -odparła Alicja - musimy jechać dalej .
Powiedziawszy to obie wsiadły na konie i ruszyły w drogę .
Gdy matka i córka wyjechały już poza bramę , ona zupełnie zniknęła . Na początku nie wiedziały gdzie mają jechać . Spera zaczęła sie robić nie spokojna , zapewne przez dziki , bijące sie nieopodal o pożywienie.. Jechały już na oślep ponad godzinę gdy nagle trafiły na wydeptaną ścieżkę. Alicja od razu rozpoznała tę ścieżkę .
-Zobacz Sophie , to droga do domu !
- Tak , pamiętam ją ! Zawsze jeździłam tą ścieżką gdy wybierałam się w teren.
-W takim razie jedźmy.-odpowiedziała kobieta.
............................................................................
Lucy była bardzo zmarznięta i głodna . Postanowiła samodzielnie poszukać drogi do domu. Postanowiła wejść na wielkie wzgórze z którego widać prawie całą wieś Greethen .Ponieważ Lucy była bardzo zmęczona postanowiła się zdrzemnąć. Położyła się na miękkim mchu na skraju wzgórza i usnęła . Po około godzinie poczuła , że coś szczypie ją w nogi . Bardzo się przestraszyła i chciała wstać lecz nie mogła .Zobaczyła , że jej nogi ugrzęzły w ziemi i porozły korą . Kobieta nie wiedziała co sie dzieję . Była przerażona . W kilka chwil całkowicie zamieniła sie w drzewo .Nikt i nic nie mogło jej pomóc.Było już za późno na jakąkolwik pomoc. Została uwięziona w drzewie na zawsze.
...............................................................
Gdy dziewczyny jechały w stronę domu i były już bardzo blisko nagle Alicja spadła z Dragona . Sophie szybko zeszła z konia i pobiegła do mamy .
-Mamo co się stało ?
-Miałam wizję - odpowiedziała kobieta - Coś strasznego stało sie z moją mamą. Z ostała uwięziona w drzewie. Gdy byłam mała zawsze opowiadała mi , że nadejdzie taki dzień , kiedy odejdzie ode mnie , lecz mam się nie martwić ponieważ zostanie na ziemi w innym wcieleniu .Już wiem co miała na myśli .
-Nie martw sie mamo , wszystko będzie dobrze. Nawet jeśli babci tu nie będzie , zawsze pozostanie w naszych sercach.
To mówiąc wsiadły z powrotem na konie i pojechały w stronę domu.
czwartek, 29 sierpnia 2013
Rozdział 12...
Alicja obudziła się z samego rana , aby przygotować się do długiej podróży . Gdy Sophie wstała nie wiedziała co robi jej mama , więc spytała w prost:
- Mamo , chcemy gdzieś jechać czy coś ?
- Tak kochanie , wyruszamy w podróż w poszukiwaniu domu.
- Ale , przecierz Santino nie jest jeszcze gotowy , aby go dosiadać po tym wszystkim co mu się przydażyło.-Odparła Sophie.
- Wiem , dlatego dziś , Ty pojedziesz na Dragonie , a ja na... Sperze .
- A jeśli Cię zrzuci lub będzie brykać ? Co w tedy ?
- Spokojnie , Sophie , jeżdże konno od ponad 10 lat . Nic mi się nie stanie.
- No dobrze-odparła dziewczynka-to w takim razie ruszajmy w drogę.
Alicja przywiązała Santiego do siodła Spery , a w tym czasie Sophie wsiadła na Dragona. Po chwili ruszyły w drogę spokojnym stempem , poniewarz musiały przemyśleć którędy dotrą do domu.
- Może konie doprowadzą nas do domu ?-powiedziała dziewczynka-Przecież one zawsze pamiętały drogę do domu.
-Może i tak.Więc dostosujmy się do naszych końskich przyjaciół i zaufajmy im.
Po tych słowach oby dwie oddały wodze i miały nadzieję , że konie wskarzą im drogę do domu. Ku ich zdziwieniu prowadzenie przejęła Spera. Alicja i Sophie nigdy nie jechały tą drogą , lub jej nie pamiętały. Po drodze spotkały wiele dzikich zwierząt , które o dziwo ich nie atakowały . Dziewczynom wydawało się to bardzo dziwne. Chwilę później dotarły do wielkiej bramy , prowadzącej jak gdyby do nikąd. Spera , Dragon i Santino ukłonili się przed bramą , a ona błyskawicznie się otworzyła. Gdy wszyscy weszli do środka brama zniknęła , co bardzo zaskoczyło Sophie i Alicję . Wszystko było tak jasne i tak niesamowicie piękne, że oby dwie nie mogły wytrzymać z zachwytu. W końcu dojechały nad wielkie jezioro Onitron , którego zapewne wcześniej nie odkryła cywilizacja , ponieważ było tam bardzo czysto , wszędzie pełno kwiatów i różnych małych zwierząt. Konie zaczęły bawić się z powietrzem , co wydawało się bardzo dziwne. Gdy Sophie i Alicja zeszły z koni Spera zaprowadziła je nad brzeg jeziora. Klacz ukłoniła się przed kobietą i swoimi znakami przekazała jej , że ma zanurzyć ręke w wodzie . Alcja zrobiła to i w tym momeńcie ujrzała coś strasznego czego nigdy by nie podejrzewała.....
- Mamo , chcemy gdzieś jechać czy coś ?
- Tak kochanie , wyruszamy w podróż w poszukiwaniu domu.
- Ale , przecierz Santino nie jest jeszcze gotowy , aby go dosiadać po tym wszystkim co mu się przydażyło.-Odparła Sophie.
- Wiem , dlatego dziś , Ty pojedziesz na Dragonie , a ja na... Sperze .
- A jeśli Cię zrzuci lub będzie brykać ? Co w tedy ?
- Spokojnie , Sophie , jeżdże konno od ponad 10 lat . Nic mi się nie stanie.
- No dobrze-odparła dziewczynka-to w takim razie ruszajmy w drogę.
Alicja przywiązała Santiego do siodła Spery , a w tym czasie Sophie wsiadła na Dragona. Po chwili ruszyły w drogę spokojnym stempem , poniewarz musiały przemyśleć którędy dotrą do domu.
- Może konie doprowadzą nas do domu ?-powiedziała dziewczynka-Przecież one zawsze pamiętały drogę do domu.
-Może i tak.Więc dostosujmy się do naszych końskich przyjaciół i zaufajmy im.
Po tych słowach oby dwie oddały wodze i miały nadzieję , że konie wskarzą im drogę do domu. Ku ich zdziwieniu prowadzenie przejęła Spera. Alicja i Sophie nigdy nie jechały tą drogą , lub jej nie pamiętały. Po drodze spotkały wiele dzikich zwierząt , które o dziwo ich nie atakowały . Dziewczynom wydawało się to bardzo dziwne. Chwilę później dotarły do wielkiej bramy , prowadzącej jak gdyby do nikąd. Spera , Dragon i Santino ukłonili się przed bramą , a ona błyskawicznie się otworzyła. Gdy wszyscy weszli do środka brama zniknęła , co bardzo zaskoczyło Sophie i Alicję . Wszystko było tak jasne i tak niesamowicie piękne, że oby dwie nie mogły wytrzymać z zachwytu. W końcu dojechały nad wielkie jezioro Onitron , którego zapewne wcześniej nie odkryła cywilizacja , ponieważ było tam bardzo czysto , wszędzie pełno kwiatów i różnych małych zwierząt. Konie zaczęły bawić się z powietrzem , co wydawało się bardzo dziwne. Gdy Sophie i Alicja zeszły z koni Spera zaprowadziła je nad brzeg jeziora. Klacz ukłoniła się przed kobietą i swoimi znakami przekazała jej , że ma zanurzyć ręke w wodzie . Alcja zrobiła to i w tym momeńcie ujrzała coś strasznego czego nigdy by nie podejrzewała.....
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
niedziela, 30 czerwca 2013
Rozdział 11...
Santino został wciągnięty do jeziora przez cienie. Przepadł już na zawsze. Tak przynajmniej się wydawało. Sophie i Alicja patrzyły na to wszystko ze łzami w oczach ponieważ nie mogły nic zrobić. Gdy przepłynęły na drugą stronę jeziora klacz która razem z Santino przygalopowała nad jezioro, zaczęła zachowywać się bardzo niespokojnie. Rżała bardzo głośno i brykała. Nagle na jeziorze pojawiły się wielkie fale z których zaczęły wyłaniać się cienie. Razem z falami Santino wypłynął na powierzchnie i przypłynął do brzegu. Choć przybrał już swoją normalną postać , był zupełnie odmieniony. Sophie zobaczyła w jego oczach złość. Podeszła do niego , spojrzała mu prosto w ślepia i rzekła :
- Mój ukochany. Obudź w sobie prawdziwego siebie , obudź dobrego, przyjaznego i spokojnego konia którym jesteś gdzieś tam w środku.
Santino uronił łzę , lecz nic to nie znaczyło. Stanął dęba i już miał stanąć kopytami na Sophie , ale w tym momencie Dragon wyskoczył z krzaków i odepchnął konia na bok. Alicja nie wiedziała skąd jej koń wziął się w tym miejscu właśnie w tej chwili , ale była bardzo szczęśliwa , że uwolnił się od Flera. Konie zaczęły się gryźć i kopać. Po około 5 minutach walki Santino padł z sił. Dragon stanął nad nim i wraz z klaczą i oboje zaczęli tupać kopytami o ziemię. Sophie odeszła do swojego konia , któremu znów zaczęły świecić oczy. Dziewczynka przygotowywała się na najgorsze. Bardzo się zdziwiła gdy zobaczyła , że Santi znów jest sobą. Objęła go mocno za szyję i rozpłakała się ze szczęścia. W tym czasie Alicja podbiegła do Dragona i poklepała po szyi za jego mądrość i odwagę. Po chwili kobieta odezwała się do córki:
-Kochanie, co zrobimy z klaczą która się tu przybłąkała? Wygląda na zaniedbaną i porzuconą , lecz jest bardzo piękna. Ma taką piękną jasną grzywę i brązowe umaszczenie... Po prostu cudowna.
-Może ją zatrzymamy mamo? Widziałam na jej łopatce napisane słowo Spera. To chyba imię prawda?
-Tak,to imię. W języku łacińskim oznacza ono nadzieję.Co do zatrzymania jej myślę , że to jak narazie dobre rozwiązanie dopóki nie znajdziemy jej właściciela. Teraz powinnyśmy położyć się spać.
To mówiąc Alicja przywiązała wszystkie trzy konie do drzewa i wraz z Sophie poszły spać .
- Mój ukochany. Obudź w sobie prawdziwego siebie , obudź dobrego, przyjaznego i spokojnego konia którym jesteś gdzieś tam w środku.
Santino uronił łzę , lecz nic to nie znaczyło. Stanął dęba i już miał stanąć kopytami na Sophie , ale w tym momencie Dragon wyskoczył z krzaków i odepchnął konia na bok. Alicja nie wiedziała skąd jej koń wziął się w tym miejscu właśnie w tej chwili , ale była bardzo szczęśliwa , że uwolnił się od Flera. Konie zaczęły się gryźć i kopać. Po około 5 minutach walki Santino padł z sił. Dragon stanął nad nim i wraz z klaczą i oboje zaczęli tupać kopytami o ziemię. Sophie odeszła do swojego konia , któremu znów zaczęły świecić oczy. Dziewczynka przygotowywała się na najgorsze. Bardzo się zdziwiła gdy zobaczyła , że Santi znów jest sobą. Objęła go mocno za szyję i rozpłakała się ze szczęścia. W tym czasie Alicja podbiegła do Dragona i poklepała po szyi za jego mądrość i odwagę. Po chwili kobieta odezwała się do córki:
-Kochanie, co zrobimy z klaczą która się tu przybłąkała? Wygląda na zaniedbaną i porzuconą , lecz jest bardzo piękna. Ma taką piękną jasną grzywę i brązowe umaszczenie... Po prostu cudowna.
-Może ją zatrzymamy mamo? Widziałam na jej łopatce napisane słowo Spera. To chyba imię prawda?
-Tak,to imię. W języku łacińskim oznacza ono nadzieję.Co do zatrzymania jej myślę , że to jak narazie dobre rozwiązanie dopóki nie znajdziemy jej właściciela. Teraz powinnyśmy położyć się spać.
To mówiąc Alicja przywiązała wszystkie trzy konie do drzewa i wraz z Sophie poszły spać .
środa, 5 czerwca 2013
Rozdział 10...
Nagle Santino stanął dęba i ochronił Lucy przed pociskiem z pistoletu. On sam został mocno zraniony w udo i upadł na ziemię. Fler odjechał na Dragonie w głąb lasu i popędził dzikim galopem. Lucy obawiała się , że Santino może nie przeżyć z powodu bardzo mocnej rany , lecz w głębi duszy wierzyła , że da się jeszcze coś zrobić. Postanowiła zaopiekować się koniem tak długo , jak będzie to możliwe. Powoli zapadał mrok. Księżyc świecił tak jasno jak nigdy dotąd.Gwiazdy świeciły na niebie jak miliony małych diamentów. Niespodziewanie Santino wstał o własnych siłach i zaczął rżeć tak głośno , że nawet Alicja i Sophie usłyszały te odgłosy, chociaż były bardzo daleko. Ptaki zaczęły świergotać , jelenie , wilki , dzikie konie i wiele innych zwierząt zbiegły się w ciągu kilku sekund w jednym miejscu. Lucy była zaszokowana tym zdarzeniem. Nagle oczy Santino zaczęły błyszczeć w świetle księżyca . Jego grzywa i ogon zaczęły lśnić i zmieniać kolor na czystą biel. W jednym momencie stał się stał się on naprawdę najpiękniejszym koniem na świecie , ale chyba i też najbardziej magicznym. Koń podbiegł do klaczy stojącej przed nim i razem pogalopowali do jeziora Devenil. Legenda głosi , że jest to magiczne jezioro w którym mieszkają cienie.Są one straszne i bardzo niebezpieczne. Gdy upatrzą sobie ofiarę , nie ma szans na ucieczkę. Lucy próbowała dogonić konie , lecz nic z tego. Były one zbyt szybkie. Kobieta postanowiła zostać w tym samym miejscu i poczekać na Santino do rana. Postanowiła , że jeśli koń nie wróci wyruszy na poszukiwanie.
...........................................................
Alicja i Sophie były już bardzo zmęczone , więc postanowiły , że położą się spać , lecz nie stąd ni zowąd , w oddali ujrzały dwa jasne punkciki. Pomyślały , że lepiej sprawdzić co to jest. Szły one niecałą godzinę i znalazły się na drugim końcu jeziora Devenil. Sophie zobaczyła , że te świecące punkty , to dwa przepiękne konie. Jezioro było naprawdę wielkie , więc jeśli chciały by przejść je całe dookoła zajęło by im to nawet 6 godzin. Jezoro to można było nazwać nawet małym morzem.
Alicja zauważyła niedaleko łódkę w całkiem dobrym stanie , wiec postanowiła , że popłynie nią wraz córką. Postanowiły wyruszyć jak najszybciej.Gdy były już w połowie drogi , Sophie zauważyła plamkę na nozdrzach jednego z koni .Dokładnie taką samą miał i Santino. Dziewczynka wiedziała już , że coś stało się z jej koniem , coś naprawdę niezwykłego. Oczarowanie Sophie przerwało rżenie koni. Okazało się , że Santino zostaje wciągany do wody jakby przez samego siebie. Sophie zauważa jednak wielki czarny cień za koniem. Klacz próbuje uratować swego przyjaciela , lecz nie udaje jej się to. Było już za późno na jakąkolwiek pomoc.
...........................................................
Alicja i Sophie były już bardzo zmęczone , więc postanowiły , że położą się spać , lecz nie stąd ni zowąd , w oddali ujrzały dwa jasne punkciki. Pomyślały , że lepiej sprawdzić co to jest. Szły one niecałą godzinę i znalazły się na drugim końcu jeziora Devenil. Sophie zobaczyła , że te świecące punkty , to dwa przepiękne konie. Jezioro było naprawdę wielkie , więc jeśli chciały by przejść je całe dookoła zajęło by im to nawet 6 godzin. Jezoro to można było nazwać nawet małym morzem.
Alicja zauważyła niedaleko łódkę w całkiem dobrym stanie , wiec postanowiła , że popłynie nią wraz córką. Postanowiły wyruszyć jak najszybciej.Gdy były już w połowie drogi , Sophie zauważyła plamkę na nozdrzach jednego z koni .Dokładnie taką samą miał i Santino. Dziewczynka wiedziała już , że coś stało się z jej koniem , coś naprawdę niezwykłego. Oczarowanie Sophie przerwało rżenie koni. Okazało się , że Santino zostaje wciągany do wody jakby przez samego siebie. Sophie zauważa jednak wielki czarny cień za koniem. Klacz próbuje uratować swego przyjaciela , lecz nie udaje jej się to. Było już za późno na jakąkolwiek pomoc.
wtorek, 28 maja 2013
Rozdział 9...
Alicja przygotowała wszystkie rzeczy potrzebne do wyprawy. Nie miały one koni więc musiały wybrać się w pieszą wędrówkę. Miały nadzieję, że to wszystko się wyjaśni i Lucy wróci zdrowa i szczęsliwa do domu. Los jednak zaplanował , coś zupełnie innego.
..........................................................
- Fler - powiedziała Lucy - wiedz , że nie zostawię cię w potrzebie, lecz pamiętaj , że Alicja również jest moją córką.
-Wiem, ale przecież wiesz , że muszę zapłacić okup za siebie , aby mnie nie zabili.
-Synu, jak zamierzasz zapłacić tym bandytom , aż 50 tysięcy dolarów ?
-Sprzedamy Dragona i Santino. Za takie konia dostaniemy nawet 100 tysięcy - odrzekł Fler i ruszył dzikim galopem przed siebie. Jechali przez łąki, góry , lasy i wszelkie możliwe doliny , lecz jednak nie dojechali na miejsce. Lucy podejrzewała , że Fler zgubił drogę , więc miała zamiar to wykorzystać i w nocy uciec z końmi.
Gdy była już około pierwsza w nocy , Lucy postanowiła działać. Odwiązała konie od drzewa , wsiadła na Dragona i ruszyła w ciemny dziki las. Nie zajechała daleko, ale wiedziała , że nie jest sama. Nagle na swojej Drodze ujrzała Flera trzymającego w ręce ostry nóż. Nie wiedziała jakim cudem znalazł się przed nią , lecz wiedziała , że nie ma dobrych intencji.
Kobieta krzyknęła:
-Nie waż się dotknąć ani mnie , ani tych koni. Są one bardzo ważne dla mojej rodziny, ale również i dla mnie , dlatego nie zamierzam oddać ci ich za nic w świecie.
-Jeśli chcesz ze mną tak pogrywać to twoja sprawa , ale wiedz, że postąpiłaś bardzo nierozsądnie.
W tym momencie naładował pistolet i wystrzelił pocisk w kierunku Lucy.
..........................................................
- Fler - powiedziała Lucy - wiedz , że nie zostawię cię w potrzebie, lecz pamiętaj , że Alicja również jest moją córką.
-Wiem, ale przecież wiesz , że muszę zapłacić okup za siebie , aby mnie nie zabili.
-Synu, jak zamierzasz zapłacić tym bandytom , aż 50 tysięcy dolarów ?
-Sprzedamy Dragona i Santino. Za takie konia dostaniemy nawet 100 tysięcy - odrzekł Fler i ruszył dzikim galopem przed siebie. Jechali przez łąki, góry , lasy i wszelkie możliwe doliny , lecz jednak nie dojechali na miejsce. Lucy podejrzewała , że Fler zgubił drogę , więc miała zamiar to wykorzystać i w nocy uciec z końmi.
Gdy była już około pierwsza w nocy , Lucy postanowiła działać. Odwiązała konie od drzewa , wsiadła na Dragona i ruszyła w ciemny dziki las. Nie zajechała daleko, ale wiedziała , że nie jest sama. Nagle na swojej Drodze ujrzała Flera trzymającego w ręce ostry nóż. Nie wiedziała jakim cudem znalazł się przed nią , lecz wiedziała , że nie ma dobrych intencji.
Kobieta krzyknęła:
-Nie waż się dotknąć ani mnie , ani tych koni. Są one bardzo ważne dla mojej rodziny, ale również i dla mnie , dlatego nie zamierzam oddać ci ich za nic w świecie.
-Jeśli chcesz ze mną tak pogrywać to twoja sprawa , ale wiedz, że postąpiłaś bardzo nierozsądnie.
W tym momencie naładował pistolet i wystrzelił pocisk w kierunku Lucy.
poniedziałek, 27 maja 2013
Za chwilę...
Za ok 1 godzinę pojawi się nowy rozdział. Przepraszam , że tak długo czekaliście na nowy rozdział,
niedziela, 19 maja 2013
Rozdział 8...
Sophie podbiegła do mamy i zapytała:
-Mamo co ci się stało?
-To tto niemożliwe - rzekła Alicja- To nie może być prawda !
Dziewczynka wzięła kartkę z rąk matki. To co ujrzała bardzo ją zdziwiło. Na kartce było napisane tak:
Imię i nazwisko : Lucy Grace
Data urodzenia : 12.04.1955r.
Potomstwo : Alicja Grace i Fler Smith
Sophie nie rozumiała dlaczego Fler miał inne nazwisko niż jej mama. Najdziwniejsze dla niej było to , że Alicja i Fler to rodzeństwo. Dla kobiety było to straszne , że kiedyś była w związku z własnym bratem.
W sejfie leżała jeszcze jedna kartka. Alicja wyciągnęła ją i zobaczyła list. Przeczytała go nagłos , a brzmiał on tak :
Droga Alicjo!
Jeśli czytasz ten list to znaczy , że nasze życie już nigdy nie będzie takie samo. Nie wiem czy będziesz w stanie wybaczyć mi to co Ci zrobiłam. Kocham Cię tak samo mocno jak i Flera, więc nie mogłam zostawić go w potrzebie. Mam nadzieję , że kiedyś jeszcze się zobaczymy. Nie mogę powiedzieć Ci gdzie i dokąd się wybieram , lecz zawsze, gdziekolwiek będę , moja miłość do Ciebie nigdy nie wygaśnie.
Pozdrawiam i całuję,
Lucy...
Alicja rozpłakała się, ponieważ nie wiedziała czy kiedykolwiek jeszcze zobaczy się ze swoją matką. Postanowiła wybrać się wraz z Sophie w długą wyprawę poszukiwawczą. Wiedziała ona, że nie będzie to łatwe, lecz nie zamierzała odpuścić nigdy....
-Mamo co ci się stało?
-To tto niemożliwe - rzekła Alicja- To nie może być prawda !
Dziewczynka wzięła kartkę z rąk matki. To co ujrzała bardzo ją zdziwiło. Na kartce było napisane tak:
Imię i nazwisko : Lucy Grace
Data urodzenia : 12.04.1955r.
Potomstwo : Alicja Grace i Fler Smith
Sophie nie rozumiała dlaczego Fler miał inne nazwisko niż jej mama. Najdziwniejsze dla niej było to , że Alicja i Fler to rodzeństwo. Dla kobiety było to straszne , że kiedyś była w związku z własnym bratem.
W sejfie leżała jeszcze jedna kartka. Alicja wyciągnęła ją i zobaczyła list. Przeczytała go nagłos , a brzmiał on tak :
Droga Alicjo!
Jeśli czytasz ten list to znaczy , że nasze życie już nigdy nie będzie takie samo. Nie wiem czy będziesz w stanie wybaczyć mi to co Ci zrobiłam. Kocham Cię tak samo mocno jak i Flera, więc nie mogłam zostawić go w potrzebie. Mam nadzieję , że kiedyś jeszcze się zobaczymy. Nie mogę powiedzieć Ci gdzie i dokąd się wybieram , lecz zawsze, gdziekolwiek będę , moja miłość do Ciebie nigdy nie wygaśnie.
Pozdrawiam i całuję,
Lucy...
Alicja rozpłakała się, ponieważ nie wiedziała czy kiedykolwiek jeszcze zobaczy się ze swoją matką. Postanowiła wybrać się wraz z Sophie w długą wyprawę poszukiwawczą. Wiedziała ona, że nie będzie to łatwe, lecz nie zamierzała odpuścić nigdy....
czwartek, 16 maja 2013
Rozdział 7...
Sophie była bardzo przerażona. Nie wiedziała co zrobić w tej sytuacji.Szybko pobiegła do babci na górę , lecz zobaczyła ona tylko zakrwawione łóżko. Dziewczynka strasznie się wystraszyła. Zza drzwi wyszła Alicja i przytuliła wystraszoną córkę .Obie wiedziały , że stoi za tym Fler. Nagle usłyszała łomot, jakby ktoś z wielką siłą zatrzasnął drzwi.Szybko pobiegły na dół , aby sprawdzić co się dzieje. Ujrzały one Flera uciekającego na Dragonie do lasu. Trzymał on na sznurze też Santino na którym jechała Lucy.Były bardzo zdziwione tym zdarzeniem, lecz nie mogły nic zrobić. Sophie rozpłakała się na myśl że Fler mógłby coś zrobić ich koniom. Alicja podeszła do córki,złapała ją za rękę i rzekła:
-Nie martw się kochanie. Wszystko będzie dobrze.Jutro z samego rana wyruszymy na poszukiwania.
-Dobrze mamo.
-Dziwi mnie tylko jedna sprawa-powiedziała Alicja-Nie wiem dlaczego moja mama jechała na Santino bez żadnego oporu.Wyglądało to jakby chciała żeby on ją porwał.
-Wiem, to było bardzo dziwne, lecz jeszcze bardziej dziwne było to, że po ścianie spływała krew, a z szafy dochodziły dziwne odgłosy.
-Już się nie bój maleńka. Wszystko będzie dobrze. Teraz chodźmy już do domu.-mówiąc to Alicja zaprowadziła córkę do pokoju i położyła się spać koło niej.
..........................................................
Alicja obudziła się bardzo wcześnie , ponieważ dręczyło ją wczorajsze dziwne zdarzenie. Postanowiła poszperać w pokoju Lucy. Zaglądała do szafek,komody,małych szufladek , lecz nie znalazła nic , co mogło by się jej przydać. Przez przypadek zrzuciła zdjęcie na którym była wraz z mamą. Gdy podnosiła je , ujrzała klucz lecz jeszcze nie wiedziała do czego. Postanowiła poszukać jakiegoś otworu w który ten klucz mógłby się zmieścić. Nagle zauważyła malutki otwór w ścianie.Klucz pasował idealnie.Gdy przekręciła kluczyk ściana odsunęła się jak ruchome drzwi. Alicja ujrzała otwarty sejf w którym leżała koperta.Gdy ją otworzyła oniemiała.W tej samej chwili do pokoju weszła Sophie.Zobaczyła mamę , która była blada na twarzy, a w ręce trzymała dziwną starą kartkę papieru....
-Nie martw się kochanie. Wszystko będzie dobrze.Jutro z samego rana wyruszymy na poszukiwania.
-Dobrze mamo.
-Dziwi mnie tylko jedna sprawa-powiedziała Alicja-Nie wiem dlaczego moja mama jechała na Santino bez żadnego oporu.Wyglądało to jakby chciała żeby on ją porwał.
-Wiem, to było bardzo dziwne, lecz jeszcze bardziej dziwne było to, że po ścianie spływała krew, a z szafy dochodziły dziwne odgłosy.
-Już się nie bój maleńka. Wszystko będzie dobrze. Teraz chodźmy już do domu.-mówiąc to Alicja zaprowadziła córkę do pokoju i położyła się spać koło niej.
..........................................................
Alicja obudziła się bardzo wcześnie , ponieważ dręczyło ją wczorajsze dziwne zdarzenie. Postanowiła poszperać w pokoju Lucy. Zaglądała do szafek,komody,małych szufladek , lecz nie znalazła nic , co mogło by się jej przydać. Przez przypadek zrzuciła zdjęcie na którym była wraz z mamą. Gdy podnosiła je , ujrzała klucz lecz jeszcze nie wiedziała do czego. Postanowiła poszukać jakiegoś otworu w który ten klucz mógłby się zmieścić. Nagle zauważyła malutki otwór w ścianie.Klucz pasował idealnie.Gdy przekręciła kluczyk ściana odsunęła się jak ruchome drzwi. Alicja ujrzała otwarty sejf w którym leżała koperta.Gdy ją otworzyła oniemiała.W tej samej chwili do pokoju weszła Sophie.Zobaczyła mamę , która była blada na twarzy, a w ręce trzymała dziwną starą kartkę papieru....
poniedziałek, 6 maja 2013
Rozdział 6.
Alice pomyślała że nie może się załamywać . Poszła poszukać zejścia w dół wodospadu. Miała nadzieję, że pamięta tę drogę,ponieważ przychodziła tu z Sophie bardzo często. Po ok. 30 minutach doszła do celu. Ujrzała tam swoją córkę leżącą na wysepce tuż obok wodospadu. Koło niej był nieprzytomny Fler. Kobieta szybko podbiegła do Sophie z nadzieją że ją uratuje. Wtedy przybiegł Dragon i Santino. To co zrobili było naprawdę niesamowite. Pogalopowali do dziewczynki i zaczęli stukać kopytami o ziemię. Obaj stanęli dęba i zarżeli głośno. Gdy to uczynili, stało się coś bardzo dziwnego. Z drzewa zaczęły wybiegać konie wszelkiej rasy i umaszczenia. Alicja podejrzewała że pochodzą one z innego świata,do którego kiedyś zabrał ją Dragon. Zwierzęta otoczyły Sophie i schyliły się nad nią. Wtedy dziewczynka się obudziła. Było to kolejne dziwne zjawisko które spotkało Sophie. Obje szybko pogalopowały na koniach do lasu,aby schronić się przed Flerem. Dziewczynka była zaskoczona opowieścią matki o zdarzeniu nad wodospadem.. Wtedy wiedziała już, że Dragon i Santino to nie są zwyczajne konie. Nadchodził zmierzch,więc matka i córka położyły się spać.
........................................
Policjanci powiedzieli Lucy ,że po jej wnuczce wszelki ślad zaginął. Była ona tyk bardzo zmartwiona i w jednej chwili pomyślała że zostanie sama aż do śmierci. Nagle usłyszała dziwny szelest krzakach. Podeszła,aby sprawdzić co się dzieje. Zza krzaków wyłoniła się Sophie,trzymająca za rękę dorosłą piękną damę. Po chwili wybuchnęła płaczem.Lucy i Alicja przytuliły się do siebie i nie mogły powstrzymać łez. Nie widziały się bardzo długo,więc dlatego tak wzruszyły się na swój widok.Sophie była bardzo szczęśliwa,że w końcu są bezpieczne.
-Gdzie byłaś Sophie? Nic ci nie jest? Tak bardzo się o ciebie martwiłam...-mówiąc to, Lucy podeszła do wnuczki i przytuliła ją najmocniej jak mogła.
-Alicjo...jakk ty... przeżyłaś ten wypadek?
-To Dragon mnie uratował.
-Jakim cudem ? Przecież on zaginął.
-Odnalazł mnie w dniu wypadku i zabrał do magicznej krany-powiedziała Alicja.
-Nie jesteś za stara na takie bajeczki córciu?.Lucy uśmiechnęła .
-Chodźcie do domu na pewno jest wam zimno.
-Tak,tylko odstawię konie do stajni.-odrzekła Sophie.
-One są tu z wami?
-Oczywiście że tak.Stoją za krzakami i jedzą trawkę :) Przyjdę do domu gdy tylko to zrobię . -odparła dziewczynka. W tym czasie Alicja opowiedziała matce o całym zdarzeniu. Gdy Sophie przyszła do domu , była ok 20:000.Trzeba było więc umyć się i kłaść się spać.Jej mama i babcia położyły się bardzo wcześnie . Postanowiła więc że poczyta jakąś książkę.Zajęło jej to co najmniej 2 godziny. Gdy postanowiła ,że pora na sen, zrobiło jej się bardzo zimno. Drzwi szafy same się otworzyły i zaczął lecieć z nich wiatr. Potem usłyszała wielki łomot i stukanie w okno. Naprawdę się przeraziła. Nagle poczuła że jej plecy stają się mokre. Odwróciła się za siebie i zobaczyła krew spływającą po ścianie....
........................................
Policjanci powiedzieli Lucy ,że po jej wnuczce wszelki ślad zaginął. Była ona tyk bardzo zmartwiona i w jednej chwili pomyślała że zostanie sama aż do śmierci. Nagle usłyszała dziwny szelest krzakach. Podeszła,aby sprawdzić co się dzieje. Zza krzaków wyłoniła się Sophie,trzymająca za rękę dorosłą piękną damę. Po chwili wybuchnęła płaczem.Lucy i Alicja przytuliły się do siebie i nie mogły powstrzymać łez. Nie widziały się bardzo długo,więc dlatego tak wzruszyły się na swój widok.Sophie była bardzo szczęśliwa,że w końcu są bezpieczne.
-Gdzie byłaś Sophie? Nic ci nie jest? Tak bardzo się o ciebie martwiłam...-mówiąc to, Lucy podeszła do wnuczki i przytuliła ją najmocniej jak mogła.
-Alicjo...jakk ty... przeżyłaś ten wypadek?
-To Dragon mnie uratował.
-Jakim cudem ? Przecież on zaginął.
-Odnalazł mnie w dniu wypadku i zabrał do magicznej krany-powiedziała Alicja.
-Nie jesteś za stara na takie bajeczki córciu?.Lucy uśmiechnęła .
-Chodźcie do domu na pewno jest wam zimno.
-Tak,tylko odstawię konie do stajni.-odrzekła Sophie.
-One są tu z wami?
-Oczywiście że tak.Stoją za krzakami i jedzą trawkę :) Przyjdę do domu gdy tylko to zrobię . -odparła dziewczynka. W tym czasie Alicja opowiedziała matce o całym zdarzeniu. Gdy Sophie przyszła do domu , była ok 20:000.Trzeba było więc umyć się i kłaść się spać.Jej mama i babcia położyły się bardzo wcześnie . Postanowiła więc że poczyta jakąś książkę.Zajęło jej to co najmniej 2 godziny. Gdy postanowiła ,że pora na sen, zrobiło jej się bardzo zimno. Drzwi szafy same się otworzyły i zaczął lecieć z nich wiatr. Potem usłyszała wielki łomot i stukanie w okno. Naprawdę się przeraziła. Nagle poczuła że jej plecy stają się mokre. Odwróciła się za siebie i zobaczyła krew spływającą po ścianie....
wtorek, 23 kwietnia 2013
Rozdział 5...
Alicja przeraziła się tym co przeczytała w liście. Z przerażeniem obróciła się za siebie i ujrzała stado pająków ,jaszczurek ,tarantuli i to czego bała się najbardziej.Fler nie zamierzał odpuścić.Konie spłoszyły się i uciekły do lasu.Alicja pomyślała że poszuka ich później bo najważniejsza dla niej była córeczka.Kobieta musiała przezwyciężyć swój strach i przejść tą krótką, lecz straszną drogę.W końcu jej się udało i szybko pobiegła nad wodospad gdzie czekał na nią Fler . Zapomniała jednak o pieniądzach,których nawet nie mogła mu dostarczyć,ponieważ ona,Sophie i Lucy żyły w ubóstwie .Gdy znalazła się na samej górze ujrzała Flera i swoją córkę na samym krańcu zapaści,pod którą znajdował się wodospad.Alicja uklęknęła i zaczęła błagalnie prosić by wypuścił Sophie.Mężczyzna rzekł do niej:
-Najpierw poproszę pieniądze.
-Ale ja nic nie mam.
-Nie obchodzi mnie to.Jeśli nie dasz mi ich do zachodu słońca,wtedy.... Fler nie zdążył dokończyć zdania,ponieważ Alicja rzuciła się na niego i chciała zrzucić go w przepaść.Niespodziewanie urwisko zaczęło się zapadać.Alicja chciała podbiec do córki ,lecz nie zdążyła.Sophie i Fler spadli w dół wodospadu ,a kobieta pogrążyła się w rozpaczy.
-Najpierw poproszę pieniądze.
-Ale ja nic nie mam.
-Nie obchodzi mnie to.Jeśli nie dasz mi ich do zachodu słońca,wtedy.... Fler nie zdążył dokończyć zdania,ponieważ Alicja rzuciła się na niego i chciała zrzucić go w przepaść.Niespodziewanie urwisko zaczęło się zapadać.Alicja chciała podbiec do córki ,lecz nie zdążyła.Sophie i Fler spadli w dół wodospadu ,a kobieta pogrążyła się w rozpaczy.
środa, 17 kwietnia 2013
Rozdział 4...
- Zostawiłam go gdy wpadł w kontakt z narkotykami i dowiedziałam się gdzie pracuje.W rzeźni koni.Nie mogłam być z kimś , kto zabija bezbronne zwierzęta.Pewnego dnia gdy chciał pokazać mi jak pracuje,od razu uciekłam,ale przy tym zabrałam ze sobą Dragona którego chciał zabić.Miałby z niego dobry zarobek.Od tamtego dnia próbuje się na mnie zemścić.
-Oh, już rozumiem!
-Teraz wiesz już wszystko.
-Dobrze,teraz chodźmy już spać.Jestem bardzo zmęczona.-Odrzekła Sophie-Obydwie przywiązały konie do drzewa i położyły się spać.
....................................
Następnego ranka mama Sophie zauważyła że córka gdzieś zniknęła.Bardzo się przestraszyła ponieważ wiedziała że stoi za tym Fler . Od razu wyruszyła z końmi na poszukiwanie dziewczynki.Szukała jej bardzo długo,lecz nie mogła jej znaleźć.Pomyślała że może i zatrzymał się w swojej pracy.Miał tam stary zakątek gdzie nikt nie miał dostępu.Wybrała się tam ,a to co zobaczyła zapewne zapamiętała do końca życia.Była to jej córka siedząca na krześle elektrycznym.Wyglądała jak nieżywa.Alicja strasznie się przestraszyła.Nigdy nie myślała że spotka ją coś tak okropnego.Podeszła do niej i okazało się że to tylko manekin,a za nim wisiał list od Flera który brzmiał tak:
Droga Alicjo!
Wiedziałem że tu przyjdziesz więc postanowiłem spłatać Ci figla z twoją sztuczną córką.Hehehe! Tak naprawdę jest ona zemną na górze Darfer.Jak wiesz jest tam wielki wodospad z którego zrzucę Sophie jeśli nie przyniesiesz mi 100 tysięcy które dostałbym ,gdybyś nie porwała Dragona.Zapewne potraktujesz to bardzo poważnie więc mam dla Ciebie jeszcze jedną niespodziankę.Gdy się odwrócisz ujrzysz stado pająków,jaszczurek i pszczół.Mam nadzieję że jednak do nas przyjdziesz.
Pozdrawiam,Fler.
-Oh, już rozumiem!
-Teraz wiesz już wszystko.
-Dobrze,teraz chodźmy już spać.Jestem bardzo zmęczona.-Odrzekła Sophie-Obydwie przywiązały konie do drzewa i położyły się spać.
....................................
Następnego ranka mama Sophie zauważyła że córka gdzieś zniknęła.Bardzo się przestraszyła ponieważ wiedziała że stoi za tym Fler . Od razu wyruszyła z końmi na poszukiwanie dziewczynki.Szukała jej bardzo długo,lecz nie mogła jej znaleźć.Pomyślała że może i zatrzymał się w swojej pracy.Miał tam stary zakątek gdzie nikt nie miał dostępu.Wybrała się tam ,a to co zobaczyła zapewne zapamiętała do końca życia.Była to jej córka siedząca na krześle elektrycznym.Wyglądała jak nieżywa.Alicja strasznie się przestraszyła.Nigdy nie myślała że spotka ją coś tak okropnego.Podeszła do niej i okazało się że to tylko manekin,a za nim wisiał list od Flera który brzmiał tak:
Droga Alicjo!
Wiedziałem że tu przyjdziesz więc postanowiłem spłatać Ci figla z twoją sztuczną córką.Hehehe! Tak naprawdę jest ona zemną na górze Darfer.Jak wiesz jest tam wielki wodospad z którego zrzucę Sophie jeśli nie przyniesiesz mi 100 tysięcy które dostałbym ,gdybyś nie porwała Dragona.Zapewne potraktujesz to bardzo poważnie więc mam dla Ciebie jeszcze jedną niespodziankę.Gdy się odwrócisz ujrzysz stado pająków,jaszczurek i pszczół.Mam nadzieję że jednak do nas przyjdziesz.
Pozdrawiam,Fler.
wtorek, 16 kwietnia 2013
Rozdział 3...
Dla Sophie to wszystko działo się zbyt szybko.Była wstrząśnięta tym , co zobaczyła w swojej głowie.Naprawdę nie wiedziała co myśleć.Sophie rozpłakała się , ponieważ nie wiedziała czy jeszcze kiedyś wróci do domu.Przerażała ją też myśl , że jest w lesie zdana tylko na siebię. Na szczęście miała w zapasach jeszcze trochę jedzenia, dla siebię i swojego konia.W pewnej chwili ujrzała przebiegający cień konia.. Myślała , że to Santino,ale on stał tuż koło niej.Nagle zza drzewa wyskoczył piękny siwy koń. Przypomniała sobie konia, który przejawił się w jej wizji.Dla dziewczynki było jasne że to...Dragon ,a za nim stała piękna dama w białej sukni.Dziewczynka rozpłakała się jeszcze bardziej , gdy ujrzała ....Była to mama Sophie , która podeszła do niej i rzekła:
-Kochanie,to ja twoja matka.Pamiętasz mnie?Pewnie myślałaś że zginęłam w wypadku wraz z twoim tatą, niestety on zginął,ja przeżyłam....Błąkałam się przez wiele dni przez lasy,łąki,doliny,aż w końcu doszłam do domu gdzie mieszkaliśmy przed tym okrutnym zdarzeniem.
-Ale mamo,jak ty przeżyłaś ten wypadek?
-Pewnie cię to zdziwi,ale uratował mnie Dragon.Gdy byłam już u kresu nagle zjawił się on.Wziął mnie na grzbiet i zaprowadził do lasu.Moje zdziwienie było wielkie gdy w jednej sekundzie znalazłam się w zupełnie innym miejscu.Był to przepiękny las , wszędzie rosły kwiaty i biegały konie.Byłam tam naprawdę szczęśliwa.Wszędzie było tak jak w bajce. Mogłam choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości poddać się marzeniom.
-Aaale mamo-przerwała Sophie-dlaczego mnie zostawiłaś i nie przyszłaś do domu?
-Nie mogłam.Okrutny mężczyzna o imieniu Fler chciał się pnie pozbyć raz na zawszę ponieważ.......
-Kochanie,to ja twoja matka.Pamiętasz mnie?Pewnie myślałaś że zginęłam w wypadku wraz z twoim tatą, niestety on zginął,ja przeżyłam....Błąkałam się przez wiele dni przez lasy,łąki,doliny,aż w końcu doszłam do domu gdzie mieszkaliśmy przed tym okrutnym zdarzeniem.
-Ale mamo,jak ty przeżyłaś ten wypadek?
-Pewnie cię to zdziwi,ale uratował mnie Dragon.Gdy byłam już u kresu nagle zjawił się on.Wziął mnie na grzbiet i zaprowadził do lasu.Moje zdziwienie było wielkie gdy w jednej sekundzie znalazłam się w zupełnie innym miejscu.Był to przepiękny las , wszędzie rosły kwiaty i biegały konie.Byłam tam naprawdę szczęśliwa.Wszędzie było tak jak w bajce. Mogłam choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości poddać się marzeniom.
-Aaale mamo-przerwała Sophie-dlaczego mnie zostawiłaś i nie przyszłaś do domu?
-Nie mogłam.Okrutny mężczyzna o imieniu Fler chciał się pnie pozbyć raz na zawszę ponieważ.......
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Rozdział 2...
To nie był jedyny dziwny wypadek który spotkał Sophie.Gdy była w lesie na grzybach,nagle z krzaków wyłonił się wielki wąż.Dziewczynka strasznie się przestraszyła.W pobliżu nie było nikogo.Słychać było tylko popiskiwanie ptaków i ciężki oddech Sophie.Potem zauważyła za drzewem pięknego konia .Nagle grzywa zaczęła mu lśnić tak samo jak oczy. Dziewczynka widziała , że chce pomóc jej uwolnić się od węża.W tamtym momencie usłyszała piękną melodię która omamiła gada.Wykorzystała to na ucieczkę z lasu. Gdy była już daleko , obejrzała się za siebie. Za nią stał tamten magiczny koń. Ukłonił się przed nią i niespodziewanie zniknął. Sophie wiedziała , że las w którym przebywa jest magiczny tak samo jak zamieszkujące go zwierzęta.
................................................
Pytała się babci czemu spotykają ją takie zdarzenia,lecz Lucy nie umiała tego wyjaśnić.Ostatnim,najbardziej przerażającym zdarzeniem dla dziewczynki był tajemniczy cień w pokoju Sophie.Był wielki i przerażający. Gdy zniknął ściana dziewczynki zalała się wyraziście czerwoną krwią.Minęło kilka miesięcy i atmosfera się uspokoiła.Dziewczyna nareszcie mogła odetchnąć z ulgą i odpocząć.
........................................
Nareszcie nadeszły wakacje, więc Sophie wpadła na pomysł by w końcu pojechać na łąkę oddaloną o 20 km. od domu.Babcia nigdy nie puszczała Sophie samej na tak daleką podróż, lecz wtedy zrobiła wyjątek,ponieważ dziewczynka zawsze jeździła z mamą nad tą piękną łączkę na jej koniu (koniu mamy) imieniem Dragon.Kiedyś mama Sophie jeździła w dalekie podróże wraz ze swym towarzyszem.Kochała go jak nikt inny.Jednak pewnego dnia koń zniknął.Kobieta całkowicie się załamała.Wezwała policję,lecz po Dragonie ani śladu.
......................................
Sophie przygotowywała się do tej podróży już dzień przed ponieważ wiedziała że jej babcia się zgodzi.Następnego dnia ruszyła w drogę.Jechała przez las w którym było dosyć niebezpiecznie, lecz dała radę i dotarła na łąkę.Przywiązała Santino koło strumyczka by mógł odpoczęć i napić się wody.Urządziła sobie piknik.Wzięła ze sobą kanapki,owoce i warzywa.Nie zapomniała oczywiście o swoim najukochańszym koniu i przygotowała mu pyszne smakołyki.Była bardzo szczęśliwa wracając do miejsca , gdzie tak wiele czasu spędzała ze swoją mamą.W tym miejscu przypominała sobie same przyjemne chwile.Sophie położyła się na kocu i zasnęła.Gdy się obudziła zauważyła , że jest już bardzo późno, więc postanowiła wrócić tu jutro.Wsiadła na konia i ruszyła przed siebie.
Sophie jechała przez doliny,łąki aż w końcu znalazła się w strasznym lesie.Było już naprawdę ciemno i tak naprawdę jechała na oślep.Nagle poczuła że grunt zapada się pod Santino i razem spadają w dół.Sophie spadła z konia i na szczęście wylądowała na krzakach ,lecz czuła że bardzo boli ją noga.Dziewczynka nie wiedziała co robić.Próbowała wydostać się z dziury , lecz jej wysiłek poszedł na marne , ponieważ nie miała sił na wspinanie się pod górę.Sophie postanowiła , że da sobie spokój. Chwilę później podszedł do niej jej kochany koń ,oparł głowę o jej kolana i zasnął.Po chwili ona również zapadła w sen.
..........................
Lucy bardzo martwiła się o wnuczkę i nie wiedziała co się z nią dzieje.Po głowie chodziły jej różne,czasem najstraszniejsze myśli.Postanowiła że nie ostawi tak tego i pójdzie poszukać wnuczki.Szukała już dwie godziny lecz nie mogła jej znaleźć.Miała jednak nadzieję że Sophie wróci ,lub to tylko zły sen.Dochodziła dwudziesta,robiło się już ciemno więc Lucy musiała wracać do domu.
.............................
Gdy Santino i Sophie po wielkich staraniach wydostali się z dziury, poszli poszukać jedzenia i źródła wody.Znaleźli przy tym miejsce gdzie mogli przenocować.Ułożyli sobie w trawie przytulne gniazdko i nagle..... Santino kładzie kopyto na sukience dziewczynki.Sophie nie wiedziała co zamierza zrobić Santino , lecz był to jej najlepszy przyjaciel i miała do niego bezgraniczne zaufanie. Nagle przeszły ją ciarki i w głowie zaczęły plątać się myśli i pokazywać jakieś niewyraźne obrazy.Zaczęły one stawać się coraz jaśniejsze.Sophie spostrzegła że na zamazanych obrazach ukazuje się jej mama na Dragonie,pięknym siwym ogierze.Był on naprawdę piękny,a tu nagle Santino przekazuje jeszcze jedną wiadomość dla Sophie.Widzi jak konia jej mamy zabiera jakiś obcy człowiek.Następnie widzi jak Dragon wyrywa mu się z rąk i ucieka do lasu.Teraz wszystko było już jasne.Ktoś chciał porwać ulubieńca je mamy , lecz on dzielnie walczył i wyrwał się z rąk porywacza, co znaczyło że Dragon jest gdzieś tu,gdzieś w tym tajemniczym lesie.
................................................
Pytała się babci czemu spotykają ją takie zdarzenia,lecz Lucy nie umiała tego wyjaśnić.Ostatnim,najbardziej przerażającym zdarzeniem dla dziewczynki był tajemniczy cień w pokoju Sophie.Był wielki i przerażający. Gdy zniknął ściana dziewczynki zalała się wyraziście czerwoną krwią.Minęło kilka miesięcy i atmosfera się uspokoiła.Dziewczyna nareszcie mogła odetchnąć z ulgą i odpocząć.
........................................
Nareszcie nadeszły wakacje, więc Sophie wpadła na pomysł by w końcu pojechać na łąkę oddaloną o 20 km. od domu.Babcia nigdy nie puszczała Sophie samej na tak daleką podróż, lecz wtedy zrobiła wyjątek,ponieważ dziewczynka zawsze jeździła z mamą nad tą piękną łączkę na jej koniu (koniu mamy) imieniem Dragon.Kiedyś mama Sophie jeździła w dalekie podróże wraz ze swym towarzyszem.Kochała go jak nikt inny.Jednak pewnego dnia koń zniknął.Kobieta całkowicie się załamała.Wezwała policję,lecz po Dragonie ani śladu.
......................................
Sophie przygotowywała się do tej podróży już dzień przed ponieważ wiedziała że jej babcia się zgodzi.Następnego dnia ruszyła w drogę.Jechała przez las w którym było dosyć niebezpiecznie, lecz dała radę i dotarła na łąkę.Przywiązała Santino koło strumyczka by mógł odpoczęć i napić się wody.Urządziła sobie piknik.Wzięła ze sobą kanapki,owoce i warzywa.Nie zapomniała oczywiście o swoim najukochańszym koniu i przygotowała mu pyszne smakołyki.Była bardzo szczęśliwa wracając do miejsca , gdzie tak wiele czasu spędzała ze swoją mamą.W tym miejscu przypominała sobie same przyjemne chwile.Sophie położyła się na kocu i zasnęła.Gdy się obudziła zauważyła , że jest już bardzo późno, więc postanowiła wrócić tu jutro.Wsiadła na konia i ruszyła przed siebie.
Sophie jechała przez doliny,łąki aż w końcu znalazła się w strasznym lesie.Było już naprawdę ciemno i tak naprawdę jechała na oślep.Nagle poczuła że grunt zapada się pod Santino i razem spadają w dół.Sophie spadła z konia i na szczęście wylądowała na krzakach ,lecz czuła że bardzo boli ją noga.Dziewczynka nie wiedziała co robić.Próbowała wydostać się z dziury , lecz jej wysiłek poszedł na marne , ponieważ nie miała sił na wspinanie się pod górę.Sophie postanowiła , że da sobie spokój. Chwilę później podszedł do niej jej kochany koń ,oparł głowę o jej kolana i zasnął.Po chwili ona również zapadła w sen.
..........................
Lucy bardzo martwiła się o wnuczkę i nie wiedziała co się z nią dzieje.Po głowie chodziły jej różne,czasem najstraszniejsze myśli.Postanowiła że nie ostawi tak tego i pójdzie poszukać wnuczki.Szukała już dwie godziny lecz nie mogła jej znaleźć.Miała jednak nadzieję że Sophie wróci ,lub to tylko zły sen.Dochodziła dwudziesta,robiło się już ciemno więc Lucy musiała wracać do domu.
.............................
Gdy Santino i Sophie po wielkich staraniach wydostali się z dziury, poszli poszukać jedzenia i źródła wody.Znaleźli przy tym miejsce gdzie mogli przenocować.Ułożyli sobie w trawie przytulne gniazdko i nagle..... Santino kładzie kopyto na sukience dziewczynki.Sophie nie wiedziała co zamierza zrobić Santino , lecz był to jej najlepszy przyjaciel i miała do niego bezgraniczne zaufanie. Nagle przeszły ją ciarki i w głowie zaczęły plątać się myśli i pokazywać jakieś niewyraźne obrazy.Zaczęły one stawać się coraz jaśniejsze.Sophie spostrzegła że na zamazanych obrazach ukazuje się jej mama na Dragonie,pięknym siwym ogierze.Był on naprawdę piękny,a tu nagle Santino przekazuje jeszcze jedną wiadomość dla Sophie.Widzi jak konia jej mamy zabiera jakiś obcy człowiek.Następnie widzi jak Dragon wyrywa mu się z rąk i ucieka do lasu.Teraz wszystko było już jasne.Ktoś chciał porwać ulubieńca je mamy , lecz on dzielnie walczył i wyrwał się z rąk porywacza, co znaczyło że Dragon jest gdzieś tu,gdzieś w tym tajemniczym lesie.
Książka pod tytułem.... jeszcze niewiem.. :)
Rozdział 1 ...
W pewnej wsi zwanej Greethen mieszkała wraz ze swoją babcią 12-letnia dziewczynka Sophie.Jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym , a ona została oddana w ręce swojej najukochańszej babci Lucy.
Dziewczynka miała długie blond włosy i piękne zielone oczy.Zwykle ubierała się w małą zieloną sukieneczkę z falbankami. Sophie miała wspaniałą osobowość. Była przyjacielska , dobroduszna i ostrożna. Zawsze uwielbiała konie. Były one jej pasją , tak samo jak mama kochała te czworonożne zwierzęta.
..................
Sophie była bardzo związana ze swoimi rodzicami , a szczególnie z mamą,Alicją.Mówiła jej o najskrytszych sekretach i zawsze mogła liczyć na jej pomoc.Na święta od mamy dostała najlepszy prezent jaki mogła sobie wyobrazić.Był to piękny kary wałach imieniem Santino.Zawsze marzyła o własnym wierzchowcu.Dziewczynka była naprawdę szczęśliwa , gdy dostała swój wymarzony prezent. Uczyła się jazdy konno od kiedy miała pięć lat więc bardzo ucieszył ją ten prezent.Od tej pory jeździła na przejażdżki codziennie po szkole.Jej obowiązkiem było czyszczenie boksu,wyprowadzanie na łąkę i codzienna opieka nad koniem.Bardzo lubiła też jeździć na wycieczki do pięknego ,lecz niebezpiecznego lasu.Zawsze uwielbiała jeździć na długie wyprawy np. na łąkę, gdzie kiedyś razem z mamą wybierały się często.
........................
Pewnego razu Sophie spadła z konia.Złamała sobie nogę i rękę.Jej stan był bardzo poważny.Lekarze mówili że niema zbyt wielkich szans by powrócić do jazdy konnej.Dziewczynka była załamana.Wtedy nie został jej nikt inny, jak tylko babcia,ponieważ właśnie tego dnia zdarzył się wypadek jej rodziców.Lucy wspierała wnuczkę jak tylko mogła ,lecz wiedziała że to był dla Sophie bardzo trudny czas.Dziewczynka przeszła bardzo trudną operacją nogi z której ledwo co wyszła cało,lecz jej plusem było to że dziewczynka mogła powrócić do jazdy konnej.Babcia opowiadała jej ,że jej serce w czasie operacji przestało bić.Nikt nie wiedział jak to możliwe że przeżyła.Sophie była pierwszym tak wyjątkowym przypadkiem. Lucy dopytywała się lekarzy jak jest to możliwe , lecz oni cały czas mówili , że to zdarzenie jest niewytłumaczalne.
.....................
CDN...
W pewnej wsi zwanej Greethen mieszkała wraz ze swoją babcią 12-letnia dziewczynka Sophie.Jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym , a ona została oddana w ręce swojej najukochańszej babci Lucy.
Dziewczynka miała długie blond włosy i piękne zielone oczy.Zwykle ubierała się w małą zieloną sukieneczkę z falbankami. Sophie miała wspaniałą osobowość. Była przyjacielska , dobroduszna i ostrożna. Zawsze uwielbiała konie. Były one jej pasją , tak samo jak mama kochała te czworonożne zwierzęta.
..................
Sophie była bardzo związana ze swoimi rodzicami , a szczególnie z mamą,Alicją.Mówiła jej o najskrytszych sekretach i zawsze mogła liczyć na jej pomoc.Na święta od mamy dostała najlepszy prezent jaki mogła sobie wyobrazić.Był to piękny kary wałach imieniem Santino.Zawsze marzyła o własnym wierzchowcu.Dziewczynka była naprawdę szczęśliwa , gdy dostała swój wymarzony prezent. Uczyła się jazdy konno od kiedy miała pięć lat więc bardzo ucieszył ją ten prezent.Od tej pory jeździła na przejażdżki codziennie po szkole.Jej obowiązkiem było czyszczenie boksu,wyprowadzanie na łąkę i codzienna opieka nad koniem.Bardzo lubiła też jeździć na wycieczki do pięknego ,lecz niebezpiecznego lasu.Zawsze uwielbiała jeździć na długie wyprawy np. na łąkę, gdzie kiedyś razem z mamą wybierały się często.
........................
Pewnego razu Sophie spadła z konia.Złamała sobie nogę i rękę.Jej stan był bardzo poważny.Lekarze mówili że niema zbyt wielkich szans by powrócić do jazdy konnej.Dziewczynka była załamana.Wtedy nie został jej nikt inny, jak tylko babcia,ponieważ właśnie tego dnia zdarzył się wypadek jej rodziców.Lucy wspierała wnuczkę jak tylko mogła ,lecz wiedziała że to był dla Sophie bardzo trudny czas.Dziewczynka przeszła bardzo trudną operacją nogi z której ledwo co wyszła cało,lecz jej plusem było to że dziewczynka mogła powrócić do jazdy konnej.Babcia opowiadała jej ,że jej serce w czasie operacji przestało bić.Nikt nie wiedział jak to możliwe że przeżyła.Sophie była pierwszym tak wyjątkowym przypadkiem. Lucy dopytywała się lekarzy jak jest to możliwe , lecz oni cały czas mówili , że to zdarzenie jest niewytłumaczalne.
.....................
CDN...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)